<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>podszytenatura</title>
	<atom:link href="https://podszytenatura.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://podszytenatura.pl/</link>
	<description>Artystyczne Ubrania Podszyte Naturą</description>
	<lastBuildDate>Wed, 01 Jul 2026 16:10:09 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.2</generator>

<image>
	<url>https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2022/06/cropped-512x512_listek_podszytenatura-32x32.png</url>
	<title>podszytenatura</title>
	<link>https://podszytenatura.pl/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Kosmopolityczna dusza ukryta w karkonoskiej bielarni. Kto odwiedzał Pakoszów?</title>
		<link>https://podszytenatura.pl/2026/07/01/kosmopolityczna-dusza-ukryta-w-karkonoskiej-bielarni-kto-odwiedzal-pakoszow/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=kosmopolityczna-dusza-ukryta-w-karkonoskiej-bielarni-kto-odwiedzal-pakoszow</link>
					<comments>https://podszytenatura.pl/2026/07/01/kosmopolityczna-dusza-ukryta-w-karkonoskiej-bielarni-kto-odwiedzal-pakoszow/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[podszytenatura]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 01 Jul 2026 11:10:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Opowieści o Włóknach]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja i Rzemiosło]]></category>
		<category><![CDATA[dolnośląskie pałace]]></category>
		<category><![CDATA[Dolny Śląsk]]></category>
		<category><![CDATA[historia lnu]]></category>
		<category><![CDATA[Karkonosze]]></category>
		<category><![CDATA[len]]></category>
		<category><![CDATA[miejsca z duszą]]></category>
		<category><![CDATA[Pałac Pakoszów]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie tkactwo]]></category>
		<category><![CDATA[tradycyjne rzemiosło]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podszytenatura.pl/?p=4905</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dziś trudno w to uwierzyć, ale Pakoszów, który obecnie stanowi kameralną część karkonoskich Piechowic, w XVIII i XIX wieku był tętniącym życiem, kosmopolitycznym punktem na mapie Europy. Wszystko za sprawą unikalnego statusu tutejszego pałacu. Nie był on bowiem typową, wiejską rezydencją rodową magnaterii, lecz luksusowym, reprezentacyjnym „pałacem-bielarnią”. To właśnie ten niezwykły profil – unikalne połączenie [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/07/01/kosmopolityczna-dusza-ukryta-w-karkonoskiej-bielarni-kto-odwiedzal-pakoszow/">Kosmopolityczna dusza ukryta w karkonoskiej bielarni. Kto odwiedzał Pakoszów?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś trudno w to uwierzyć, ale Pakoszów, który obecnie stanowi kameralną część karkonoskich Piechowic, w XVIII i XIX wieku był tętniącym życiem, kosmopolitycznym punktem na mapie Europy. Wszystko za sprawą unikalnego statusu tutejszego pałacu. Nie był on bowiem typową, wiejską rezydencją rodową magnaterii, lecz luksusowym, reprezentacyjnym „pałacem-bielarnią”.</p>
<div id="attachment_4907" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img fetchpriority="high" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4907" class="wp-image-4907 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/2018_Palac_w_Pakoszowie_5.webp" alt="Fasada Pałacu Pakoszów z widokiem na ogród i stawy." width="1200" height="756" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/2018_Palac_w_Pakoszowie_5.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/2018_Palac_w_Pakoszowie_5-980x617.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/2018_Palac_w_Pakoszowie_5-480x302.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4907" class="wp-caption-text">Fot. Jacek Halicki / Wikimedia Commons / <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:2018_Pa%C5%82ac_w_Pakoszowie_5.jpg" target="_blank" rel="noopener">CC BY-SA 4.0</a></p></div>
<p data-path-to-node="6">To właśnie ten niezwykły profil – unikalne połączenie najwyższej klasy rzemiosła lnianego z otwartym, artystyczno-intelektualnym salonem – przyciągał w te strony postacie z pierwszych stron ówczesnych kronik. Wizyty te, choć z pozoru niespodziewane, miały swoje głębokie uzasadnienie w rytmie, jakim żyła ta niezwykła dolina.</p>
<h2 data-path-to-node="8">Goście z wielkiego świata</h2>
<h3 data-path-to-node="9">1. Król Prus Fryderyk II Wielki – gospodarz i twardy pragmatyk</h3>
<div id="attachment_4908" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4908" class="wp-image-4908 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/Adolph_Menzel_-_Flotenkonzert_Friedrichs_des_Grosen_in_Sanssouci_-_Google_Art_Project.webp" alt="Obraz Adolpha von Menzla przedstawiający koncert na flecie króla Fryderyka II." width="1200" height="824" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/Adolph_Menzel_-_Flotenkonzert_Friedrichs_des_Grosen_in_Sanssouci_-_Google_Art_Project.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/Adolph_Menzel_-_Flotenkonzert_Friedrichs_des_Grosen_in_Sanssouci_-_Google_Art_Project-980x673.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/Adolph_Menzel_-_Flotenkonzert_Friedrichs_des_Grosen_in_Sanssouci_-_Google_Art_Project-480x330.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4908" class="wp-caption-text">Adolph Menzel, Koncert na flecie Fryderyka II, 1853 / <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Fryderyk_II_Wielki#/media/Plik:Adolph_Menzel_-_Fl%C3%B6tenkonzert_Friedrichs_des_Gro%C3%9Fen_in_Sanssouci_-_Google_Art_Project.jpg" target="_blank" rel="noopener">Wikimedia Commons</a></p></div>
<p data-path-to-node="10">Król Prus odwiedził pałac w Pakoszowie nie raz, a trzykrotnie: w latach 1759, 1777 i 1785. Trafił tu z bezpośredniego, osobistego zaproszenia ówczesnego właściciela majątku, Johanna Niklasa Hessa.</p>
<p data-path-to-node="11">W połowie XVIII wieku zaproszenie monarchy przez człowieka bez tytułu szlacheckiego – zwykłego, choć bajecznie bogatego mieszczanina i kupca – uchodziło za gest niezwykle odważny, wręcz ocierający się o bezczelność. Hess miał jednak doskonałe wyczucie intencji władcy. Wiedział, że Fryderyk II, nazywany królem-filozofem, w kwestiach finansowych był przede wszystkim twardym pragmatykiem. Król obsesyjnie szukał metod na podniesienie zysków z nowo zdobytego Śląska i osobiście wizytował manufaktury, które mogły zasilić jego pusty po wojnach skarbiec.</p>
<p data-path-to-node="12">Hess wysłał zaproszenie, kusząc króla perspektywą zobaczenia najnowocześniejszego i najbardziej dochodowego przedsiębiorstwa włókienniczego w regionie. Fryderyk Wielki, zamiast poczuć się urażony brakiem błękitnej krwi u gospodarza, dostrzegł w tym doskonały interes i zaproszenie przyjął.</p>
<p data-path-to-node="13">Co ciekawe, król nocował w pałacu, a pobyty te miały charakter niemal strategiczny i były elementem ważnych negocjacji biznesowych. Dla tak znamienitego gościa rodzina Hessów zaaranżowała specjalny, reprezentacyjny apartament na piętrze, połączony z charakterystyczną, ośmioboczną wieżą (zwaną dziś Wieżą Delft lub Belwederem). Ściany tego salonu wyłożono ponad stoma unikalnymi, błękitno-białymi kaflami sprowadzonymi prosto z Holandii, z których każdy przedstawiał inny motyw – scenki rodzajowe, biblijne czy krajobrazy. Pokój urządzono tak, by król miał z okien widok na łąki, na których bielono len, oraz na kojącą panoramę Karkonoszy.</p>
<p data-path-to-node="14">Nocowanie w domu kupca, a nie w pobliskich zamkach rodowej arystokracji, było ogromnym wyróżnieniem i dowodem na to, jak bardzo Fryderyk cenił pakoszowską manufakturę. Podczas tych pobytów król nie tylko odpoczywał, ale też biesiadował w tutejszej Sali Balowej, co gospodarze sprytnie wykorzystywali, by nad winem i pieczenią przypieczętować ulgi celne i wyjątkowe przywileje dla swojego „białego złota”. Dla kupców była to gra o najwyższą stawkę – to właśnie wtedy wynegocjowano specjalne glejty oraz tak zwany przywilej wodny (w 1777 roku), dający manufakturze wyłączne prawo do krystalicznie czystej wody z rzeki Kamiennej. To dla upamiętnienia wizyt pruskiego władcy jedna z wież pałacowych zyskała miano belwederu z Salą Kafelkową.</p>
<h3 data-path-to-node="15">2. John Quincy Adams – dyplomatyczna dociekliwość</h3>
<p data-path-to-node="16">W 1800 roku w Pakoszowie pojawił się John Quincy Adams – wówczas jeszcze młody amerykański dyplomata i poseł w Berlinie, syn drugiego prezydenta USA i późniejszy szósty prezydent Stanów Zjednoczonych.</p>
<p data-path-to-node="17"><a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/John_Quincy_Adams" target="_blank" rel="noopener">Adams</a> odbył słynną podróż po Śląsku, którą opisał w wydanej później książce <i data-path-to-node="17" data-index-in-node="76">Letters on Silesia</i> (Listy o Śląsku). Ameryka jako młode, dynamicznie rozwijające się państwo poszukiwała sprawdzonych wzorców przemysłowych, a śląski przemysł lniarski uchodził za najnowocześniejszy na świecie. Adams usłyszał o rewolucyjnych metodach wybielania i uszlachetniania tkanin w „Bielarni Hessa” i przybył tam jako dociekliwy obserwator, by na własne oczy zobaczyć technologię, która pozwalała zamieniać surowy len w luksusowy tiul. Był zachwycony nie tylko organizacją pracy, ale i poziomem życia oraz ogładą śląskich gospodarzy, którzy przyjęli go w swoich salonach z iście królewskimi honorami.</p>
<h3 data-path-to-node="18">3. Friedrich Gottlieb Klopstock – romantyczne natchnienie</h3>
<p data-path-to-node="19">Na przełomie XVIII i XIX wieku, za czasów małżeństwa Heinricha i Erdmuthe Hess, pałac zamienił się w jeden z najważniejszych salonów literacko-filozoficznych w tej części Europy. Bywał tam między innymi <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Friedrich_Gottlieb_Klopstock" target="_blank" rel="noopener">Friedrich Gottlieb Klopstock</a> – jeden z najważniejszych poetów niemieckiego oświecenia i prekursor romantyzmu.</p>
<p data-path-to-node="20">W tamtej epoce panowała ogromna moda na ucieczkę od miejskiego zgiełku w stronę natury. Karkonosze i Kotlina Jeleniogórska stawały się mekką dla artystów poszukujących natchnienia w dzikich, górskich krajobrazach. Właściciele Pakoszowa – zamożni, wszechstronnie wykształceni i otwarci na świat – stworzyli w pałacu idealną bazę wypadową dla elity intelektualnej. Poeci i myśliciele mogli tu debatować o sztuce, popijając kawę w saloniku, a jednocześnie podziwiać z okien romantyczną panoramę z zamkiem Chojnik w tle.</p>
<h3 data-path-to-node="21">4. Sebastian Carl Christoph Reinhardt – karkonoski malarz na etacie</h3>
<p data-path-to-node="22">W Pakoszowie regularnie pomieszkiwał i tworzył malarz pejzażysta Sebastian Carl Christoph Reinhardt.</p>
<div id="attachment_4909" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4909" class="wp-image-4909 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/Blick_vom_Kavalierberg_bei_Hirschberg_nach_Warmbrunn.webp" alt="Miedzioryt Daniela Bergera z 1793 roku przedstawiający widok na Cieplice Śląskie-Zdrój na podstawie obrazu Reinhardta." width="1200" height="898" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/Blick_vom_Kavalierberg_bei_Hirschberg_nach_Warmbrunn.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/Blick_vom_Kavalierberg_bei_Hirschberg_nach_Warmbrunn-980x733.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/Blick_vom_Kavalierberg_bei_Hirschberg_nach_Warmbrunn-480x359.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4909" class="wp-caption-text">Daniel Berger, Widok na Cieplice Śląskie-Zdrój (na podstawie obrazu S. C. C. Reinhardta), 1793 / <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Sebastian_Carl_Christoph_Reinhardt#/media/Plik:Blick_vom_Kavalierberg_bei_Hirschberg_nach_Warmbrunn.jpeg" target="_blank" rel="noopener">Wikimedia Commons</a></p></div>
<p data-path-to-node="23"><a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Sebastian_Carl_Christoph_Reinhardt" target="_blank" rel="noopener">Reinhardt</a> był jednym z pierwszych artystów, którzy uczynili Karkonosze głównym tematem swojej twórczości. Rodzina Hessów stała się jego mecenasami. Malarz nie tylko znajdował w pałacu ciepłą gościnę, ale też uwieczniał na swoich płótnach piękno okolicznej przyrody oraz unikalne, codzienne sceny z życia bielarni – rozłożone na zielonych łąkach białe płachty lnu na tle surowych gór.</p>
<p data-path-to-node="24">Pakoszów przyciągał te wszystkie osobistości, ponieważ oferował unikalny na tamte czasy miks: światowy kapitał, najnowocześniejszą technologię, luksusowe warunki bytowe oraz magnetyczne piękno karkonoskiej przyrody. Dla królów był to strategiczny punkt gospodarczy, dla dyplomatów lekcja nowoczesnego przemysłu, a dla artystów – oaza spokoju i natchnienia.</p>
<blockquote data-path-to-node="25">
<p data-path-to-node="25,0">O kolejnych, intymnych losach samego majątku i rodowej klątwie możecie poczytać we wcześniejszym wpisie: <a class="ng-star-inserted" href="https://podszytenatura.pl/2026/06/16/palac-pakoszow-bielarnia-historia-klatwy/" target="_blank" rel="noopener" data-hveid="0" data-ved="0CAAQ_4QMahgKEwiv1Ku1irGVAxUAAAAAHQAAAAAQvAI">Pałac Pakoszów – bielarnia i historia klątwy</a>.</p>
</blockquote>
<h2 data-path-to-node="27">Czas wielkiej próby i powojenny upadek</h2>
<div id="attachment_4910" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4910" class="wp-image-4910 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/Schloss_Wernersdorf_-_Blick_in_den_historischen_Ballsaal.webp" alt="Zabytkowe, jasne wnętrze sali balowej w Pałacu Pakoszów." width="1200" height="675" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/Schloss_Wernersdorf_-_Blick_in_den_historischen_Ballsaal.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/Schloss_Wernersdorf_-_Blick_in_den_historischen_Ballsaal-980x551.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/Schloss_Wernersdorf_-_Blick_in_den_historischen_Ballsaal-480x270.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4910" class="wp-caption-text">Fot. Prym09 / Wikimedia Commons / <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Schloss_Wernersdorf_-_Blick_in_den_historischen_Ballsaal.jpg" target="_blank" rel="noopener">CC BY-SA 3.0</a></p></div>
<p data-path-to-node="28">Świetność pałacu i regionu trwała niemal nieprzerwanie przez stulecia, aż do dramatycznych czasów drugiej wojny światowej. W lutym 1945 roku, w obliczu nadciągającej Armii Czerwonej, ostatnia właścicielka Ingrid von Schalscha (z domu Hess) musiała podjąć bolesną decyzję o ucieczce z Pakoszowa z niemowlęciem na ręku.</p>
<p data-path-to-node="29">Choć pałac przetrwał same działania wojenne w 1945 roku w niemal nienaruszonym stanie (nawet żołnierze radzieccy przeszli przez wieś w takim tempie, że nie zdążyli wzniecić ognia), to prawdziwa katastrofa nadeszła wraz z powojennym dekretem o nacjonalizacji i zmianą granic.</p>
<p data-path-to-node="30">Po przejęciu majątku przez państwo polskie, w pałacowych murach lokowano najróżniejsze, przypadkowe instytucje. Przez pewien czas działał tu dom dziecka, potem biura, a w końcu budynek zaczął służyć jako kwatery mieszkalne dla robotników i rodzin, które przyjechały ze Wschodu. Przepiękną, stumetrową salę balową – tę samą, w której biesiadował niegdyś król Prus – brutalnie podzielono cienkimi ściankami działowymi na mniejsze, ciasne pokoiki mieszkalne.</p>
<p data-path-to-node="31">Największego spustoszenia dokonał jednak czas, gdy pałac przeszedł pod zarząd lokalnego Państwowego Gospodarstwa Rolnego (PGR). Wtedy parter budynku zamieniono w magazyny i pomieszczenia gospodarcze, a w dawnych, eleganckich wnętrzach urządzono dosłownie&#8230; chlew dla krów. Wilgoć, odchody zwierzęce, brak ogrzewania i nieszczelny dach sprawiły, że mury zaczęły gnić, a unikalny barokowy plafon na suficie pokrył się grzybem i zaczął odpadać płatami.</p>
<p data-path-to-node="32">Gdy PGR-y upadły w latach 90., pałac został całkowicie porzucony i przez nikogo niestrzeżony. Stał się celem dla lokalnych wandali i szabrowników. To wtedy wyrwano z ościeżnic ostatnie zabytkowe drzwi, zerwano resztki drewnianych parkietów, wybito wszystkie szyby, a część przyległych budynków gospodarczych została podpalona.</p>
<p data-path-to-node="33">Kiedy w 2004 roku rodzina Hartmanów weszła na teren dawnego majątku, zastała de facto spaloną, zarośniętą chaszczami skorupę bez dachu nad częścią pomieszczeń. To prawdziwy cud, że w tak ekstremalnych warunkach przetrwały oryginalne kafle w Błękitnej Wieży – prawdopodobnie tylko dlatego, że pokój ten był przez lata niedostępny lub zamurowany. Cała reszta dawnej świetności Pakoszowa została w drugiej połowie XX wieku obrócona w pył. Myślę, że ta bolesna część historii zasługuje na bardziej szczegółowy opis w jednym z kolejnych wpisów&#8230;</p>
<h2 data-path-to-node="35">Śladami śląskiego lnu – co warto odwiedzić w okolicy?</h2>
<p data-path-to-node="36">Dziś, dzięki tytanicznej pracy nowych właścicieli, <a href="https://www.palac-pakoszow.pl/" target="_blank" rel="noopener">Pałac Pakoszów</a> znów lśni dawnym blaskiem i można go zwiedzać. Jeśli jednak chcielibyście poczuć pełen kontekst historii śląskiego tkactwa oraz dawnych manufaktur lnu, w okolicach Kotliny Jeleniogórskiej i Karkonoszy znajdziecie unikalne miejsca, które pozwalają dotknąć dawnego rzemiosła:</p>
<ul data-path-to-node="37">
<li>
<p data-path-to-node="37,0,0"><b data-path-to-node="37,0,0" data-index-in-node="0">Muzeum Tkactwa w Kamiennej Górze</b> <a href="https://www.muzeumtkactwa.pl/" target="_blank" rel="noopener">(ok. 35 km od Pakoszowa)</a> – To najważniejsza i najbardziej merytoryczna placówka w regionie dedykowana tej tematyce. Kamienna Góra przez stulecia była potężnym, dolnośląskim centrum przemysłu lniarskiego.</p>
</li>
<li>
<p data-path-to-node="37,1,0"><b data-path-to-node="37,1,0" data-index-in-node="0">Lniany Dom Towarowy w Łomnicy</b> <a href="https://palac-lomnica.pl/atrakcje-i-sklepy" target="_blank" rel="noopener">(ok. 20 km od Pakoszowa)</a> – Miejsce idealne dla osób, które chcą poczuć bezpośredni, współczesny kontakt ze szlachetnym surowcem, jakim jest len, w pięknej, historycznej oprawie. Znajduje się na terenie Folwarku przy znanym Pałacu Łomnica.</p>
</li>
<li>
<p data-path-to-node="37,2,0"><b data-path-to-node="37,2,0" data-index-in-node="0">Domy Tkaczy „Dwunastu Apostołów” w Chełmsku Śląskim</b> <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_dom%C3%B3w_tkaczy_w_Che%C5%82msku_%C5%9Al%C4%85skim" target="_blank" rel="noopener">(ok. 50 km od Pakoszowa)</a> – Choć leżą nieco dalej, tuż przy granicy z Czechami, stanowią absolutną perłę drewnianej architektury, nierozerwalnie związaną z dolnośląskim lnem i losem dawnych rzemieślników. Zabytkowe chaty znajdziecie pod adresem: <b data-path-to-node="3,0,0" data-index-in-node="297">ul. Sudecka 17, 58-407 Chełmsko Śląskie</b>.</p>
</li>
</ul>
<p data-path-to-node="38">Wszystkie te miejsca układają się w niezwykle logiczny, naturalny ciąg: od uprawy i tradycyjnego, ręcznego tkania w Chełmsku, przez wielki przemysł mechaniczny pokazywany w Kamiennej Górze, aż po luksusowe wykończenie, bielenie i wielki świat w korytarzach Pałacu Pakoszów.</p>
<p data-path-to-node="39">Te lniane ścieżki kryją w sobie znacznie więcej tajemnic, dlatego do każdego z tych miejsc powrócimy w kolejnych artykułach. Pozdrowienia z pracowni.</p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/07/01/kosmopolityczna-dusza-ukryta-w-karkonoskiej-bielarni-kto-odwiedzal-pakoszow/">Kosmopolityczna dusza ukryta w karkonoskiej bielarni. Kto odwiedzał Pakoszów?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podszytenatura.pl/2026/07/01/kosmopolityczna-dusza-ukryta-w-karkonoskiej-bielarni-kto-odwiedzal-pakoszow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Robinsonada 2026. Moja podróż przez techniki i emocje</title>
		<link>https://podszytenatura.pl/2026/06/22/robinsonada-2026/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=robinsonada-2026</link>
					<comments>https://podszytenatura.pl/2026/06/22/robinsonada-2026/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[podszytenatura]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 Jun 2026 12:15:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Opowieści o Włóknach]]></category>
		<category><![CDATA[Z Życia Pracowni]]></category>
		<category><![CDATA[malarstwo współczesne]]></category>
		<category><![CDATA[relacja z wernisażu]]></category>
		<category><![CDATA[robinsonada 2026]]></category>
		<category><![CDATA[rzemiosło artystyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Szreniawa]]></category>
		<category><![CDATA[tkanina artystyczna]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa sztuki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podszytenatura.pl/?p=4879</guid>

					<description><![CDATA[<p>13 czerwca odbył się wernisaż wystawy pokonkursowej Poznańskiego Salonu „Robinsonada 2026” w Szreniawie. Tematem przewodnim tegorocznej edycji była szeroko rozumiana podróż. Zastanawiałam się nad tym, czym tak naprawdę jest dla nas podróżowanie. Czy to tylko fizyczne przemieszczanie się w przestrzeni z punktu A do punktu B? A może to powrót do wspomnień, wędrówka do najgłębszych [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/06/22/robinsonada-2026/">Robinsonada 2026. Moja podróż przez techniki i emocje</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p data-path-to-node="5">13 czerwca odbył się wernisaż wystawy pokonkursowej Poznańskiego Salonu „Robinsonada 2026” w Szreniawie. Tematem przewodnim tegorocznej edycji była szeroko rozumiana podróż.</p>
<p data-path-to-node="6">Zastanawiałam się nad tym, czym tak naprawdę jest dla nas podróżowanie. Czy to tylko fizyczne przemieszczanie się w przestrzeni z punktu A do punktu B? A może to powrót do wspomnień, wędrówka do najgłębszych zakamarków naszej pamięci, pośród nagromadzonych przez lata wrażeń i uczuć? Przecież samo ludzkie życie jest najdłuższą z możliwych podróży.</p>
<p data-path-to-node="7">Podczas oglądania tej niezwykłej wystawy prawdziwą podróżą stało się dla mnie wędrowanie po różnorodnych technikach i ludzkich emocjach. Na ekspozycji znalazło się około stu wyjątkowych prac – od rzeźb, przez malarstwo, aż po przestrzenne instalacje. Jednak moje serce, co zupełnie naturalne, najmocniej zabiło przy tkaninie artystycznej.</p>
<h2 data-path-to-node="8">Rytm utkany z muzyki: Kompozycja Pani Marii Gostylli-Pachuckiej</h2>
<p data-path-to-node="9">Pierwszym dziełem, które mocno przykuło moją uwagę i zatrzymało mnie na dłużej, była unikatowa kompozycja autorstwa <a href="https://www.artwroc.com/gostylla-pachucka-maria" target="_blank" rel="noopener">Pani Marii Gostylli-Pachuckiej</a>. Autorka, będąca już dojrzałą i niezwykle cenioną mistrzynią polskiej szkoły tkaniny, nie mogła przybyć na wernisaż osobiście, jednak jej obecność była bardzo wyczuwalna w strukturze samego dzieła.</p>
<div id="attachment_4880" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4880" class="wp-image-4880 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Kompozycja-Marii-Gostylli-Pachuckiej.webp" alt="Tkanina unikatowa autorstwa Marii Gostylli-Pachuckiej, oglądana na wystawie w Szreniawie." width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Kompozycja-Marii-Gostylli-Pachuckiej.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Kompozycja-Marii-Gostylli-Pachuckiej-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Kompozycja-Marii-Gostylli-Pachuckiej-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4880" class="wp-caption-text">Maria Gostylla-Pachucka, tkanina unikatowa prezentowana na wystawie „Robinsonada 2026”</p></div>
<p data-path-to-node="11">Stojąc przed tą tkaniną, czułam ogromny szacunek dla kunsztu i cierpliwości. Pani Maria, która oprócz tkactwa od lat związana jest zawodowo z muzyką i grą na fortepianie, przenosi ten świat bezpośrednio na strukturę osnowy i wątku. W jej kompozycji widać niesamowitą powtarzalność geometrycznych rytmów, a dół materiału zamyka się w miękkie linie, tak bardzo przypominające kształty tradycyjnych instrumentów. Charakterystyczny, wyrazisty splot i dojrzała kolorystyka sprawiają, że ten gobelin wydaje się żyć własnym życiem – jest w nim wewnętrzny ład i harmonia, w której chce się po prostu pobyć. Dla mnie była to poruszająca podróż w głąb tradycyjnego, pięknego rzemiosła, które niesie w sobie ponadczasowe wartości.</p>
<h2 data-path-to-node="12">Młodość, kolor i bunt: „Wiara, Nadzieja, Miłość” Pani Jany Reznik</h2>
<p data-path-to-node="13">Kolejnym dziełem, które bardzo mnie zaciekawiło, był obraz tętniący radosną energią, kolorem i witalnością. Na tle wielu innych, stonowanych i mocno refleksyjnych prac na wystawie, to płótno doskonale oddawało energię młodości. Przyniosło mi to zresztą głębszą refleksję nad wiekiem autorów i ich drogami życiowymi – choć w sztuce staramy się nie szufladkować twórców, to tutaj ta świeżość była jak ożywczy, wiosenny powiew.</p>
<p data-path-to-node="14">Gdy stałam przed tym obrazem w czerwcowe popołudnie, otoczona bujną naturą Szreniawy, moje myśli natychmiast powędrowały w stronę klasyki polskiego malarstwa. Zobaczyłam tam echa symbolizmu Jacka Malczewskiego – te pełne ekspresji postacie wydały mi się współczesnymi chimerami lub pięknymi, młodymi rusałkami niosącymi nadzieję na przyszłość. W kontekście dzisiejszych zawirowań na świecie, ten obraz otworzył we mnie okienko do nowej, odradzającej się epoki i kobiecej siły w jej sprawczym wymiarze.</p>
<p data-path-to-node="15">Jak się jednak okazało, sztuka ma to do siebie, że każdy z nas filtruje ją przez własne doświadczenia. Gdy napisałam do autorki, Pani Jany Reznik, dowiedziałam się, że moje skojarzenia z dawnymi mistrzami były czysto subiektywne. Samo odczucie emocji było jednak bardzo bliskie, bo dzieło niesie w sobie o wiele bardziej drapieżny, osobisty manifest:</p>
<blockquote data-path-to-node="16">
<p data-path-to-node="16,0">„Wiara, Nadzieja, Miłość” to obraz o twórczości rodzącej się w toksycznym środowisku — o tym, jak zewnętrzny chaos, narzucanie i ograniczenia próbują zagłuszyć to, co w nas najgłębsze. Te trzy postaci symbolizują siły, które pozwalają przetrwać i tworzyć mimo wszystko. Kolor jest tu moim językiem — głośnym, dzikim, niepokornym — bo właśnie tak wygląda sztuka, która walczy o swoje istnienie. „Kolor to jedyny język, którego nikt mi nie może zakazać.”</p>
<p data-path-to-node="16,1">— <a href="https://wzap.info/index.php/yana-reznik/" target="_blank" rel="noopener"><b data-path-to-node="16,1" data-index-in-node="2">Yana Reznik</b></a></p>
</blockquote>
<div id="attachment_4882" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4882" class="wp-image-4882 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Wiara_nadzieja_milosc.webp" alt="Współczesny, ekspresyjny obraz Yany Reznik przedstawiający trzy dynamiczne, pełne emocji kobiece postaci namalowane nasyconymi kolorami." width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Wiara_nadzieja_milosc.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Wiara_nadzieja_milosc-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Wiara_nadzieja_milosc-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4882" class="wp-caption-text">Yana Reznik, Wiara, Nadzieja, Miłość – praca prezentowana na wystawie „Robinsonada 2026”</p></div>
<p data-path-to-node="17">Te mocne, poruszające słowa sprawiły, że spojrzałam na te „rusałki” zupełnie inaczej – już nie tylko jako na symbol czerwcowej obfitości przyrody, ale jako na odważną, niepokorną sztukę, która szuka swojego prawa do istnienia i nie daje się zamknąć w żadnych ramach.</p>
<h2 data-path-to-node="19">Światło, które wzywa: „Tallya 1” Pani Marty Krynickiej-Orzech</h2>
<p data-path-to-node="20">Kolejnym, który mnie zaciekawił, był obraz o nieco skromniejszych wymiarach (81 na 60 cm), ale o dużej sile przyciągania. Mowa o pracy „Tallya 1” autorstwa Pani <a href="https://martakrynickaorzech.art/" target="_blank" rel="noopener">Marty Krynickiej-Orzech</a>.</p>
<p data-path-to-node="21">Choć na płótnie nie znajdziemy natłoku szczegółów, a forma jest oszczędna, obraz ma w sobie coś przyciągającego. Dla każdego może on przedstawiać coś zupełnie innego, jednak dla mnie stał się przede wszystkim opowieścią o wydobywającym się z głębi świetle. Stojąc przed nim, poczułam przemożną ochotę, by zbliżyć się, pójść krok dalej i sprawdzić, co skrywa się za tą wnęką, prześwitem w ścianie czy tajemniczym oknem. To jedno z tych dzieł, od których po prostu trudno oderwać wzroku – człowiek wpatruje się w nie i podąża za tym blaskiem, pragnąc odkryć, co jest dalej.</p>
<p data-path-to-node="22">Gdy zapytałam autorkę o tę niezwykłą kompozycję, z zachwytem odkryłam, że moje wrażenie podążania za światłem dotknęło samego sedna jej inspiracji:</p>
<blockquote data-path-to-node="23">
<p data-path-to-node="23,0">„Praca Tallya 1 przedstawia wyobrażeniową przestrzeń, do której nieustannie dociera światło. Jasny ślad podróży fotonów przemierzających kosmos, materię i czas. Fascynuje mnie fakt, że to właśnie światło jest jednym z najbardziej podstawowych nośników informacji o rzeczywistości jaką znamy. Inspiracją do powstania tej pracy było miejsce pełne słońca i światła. Mała miejscowość Tallya, gdzie o świcie i zmierzchu promienie zaglądały do wnętrz domów, rysując na ścianach i podłogach efemeryczne obrazy. Obserwacja tych codziennych wędrówek światła stała się punktem wyjścia do refleksji nad naszą własną obecnością w świecie: chwilową, a zarazem nierozerwalnie splecioną z energią, ruchem i nieustanną podróżą cząstek w przestrzeni.”</p>
<p data-path-to-node="23,1">— <b data-path-to-node="23,1" data-index-in-node="2">Marta Krynicka-Orzech</b></p>
</blockquote>
<div id="attachment_4884" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4884" class="wp-image-4884 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Marta-Krynicka-Orzech-1.webp" alt="Oszczędna, abstrakcyjna kompozycja malarska Marty Krynickiej-Orzech zatytułowana Tallya 1, przedstawiająca wyobrażeniową przestrzeń z motywem prześwitu i wędrującego światła." width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Marta-Krynicka-Orzech-1.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Marta-Krynicka-Orzech-1-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Marta-Krynicka-Orzech-1-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4884" class="wp-caption-text">Marta Krynicka-Orzech, Tallya 1 – praca prezentowana na wystawie „Robinsonada 2026”</p></div>
<p data-path-to-node="25">Niezwykłym dopełnieniem tej rozmowy było zdjęcie, które przesłała mi Pani Marta – uwieczniła na nim swój obraz w otoczeniu naturalnego, świetlnego spektaklu cieni. W kontekście tematu całej wystawy, ta praca to dla mnie poruszająca, bliska, a zarazem przestrzenna podróż najmniejszych cząstek, które rozświetlają naszą codzienność.</p>
<h2 data-path-to-node="26">Pejzaż ciszy: „Melancholia jesieni” Pani Niny Zielińskiej-Krudysz</h2>
<p data-path-to-node="2,0">Ten obraz wciągnął mnie w swój unikalny świat – była <b data-path-to-node="2,0" data-index-in-node="53">to</b> praca Pani <a href="https://www.galeria-indygo.pl/" target="_blank" rel="noopener">Niny Zielińskiej-Krudysz</a> o niezwykle wymownym tytule „Melancholia jesieni”.</p>
<p data-path-to-node="2,1">Stojąc przed nim, pomyślałam, że jeśli jesień i melancholia miałyby mieć swoje dosłowne oblicze, wyglądałyby dokładnie tak. To czas późnego przedzimia, kiedy kolorowe liście już dawno opadły, a świat pod zmrużonymi powiekami zaczyna tracić ostre kontury. W tej pracy zaklęty jest przede wszystkim czysty, głęboki nastrój. Dla mnie osobiście to moment, w którym organizm zupełnie zwalnia, przestawiając się na cichy, zimowy tryb. Granice się zacierają – nie wiesz już, czy to jeszcze późna jesień, czy już wczesna zima, bo wszystko wokół zaczyna brzmieć jednym, monotonnym tonem.</p>
<p data-path-to-node="2,2">I właśnie wtedy, paradoksalnie, zaczynamy dostrzegać subtelne barwy i cienie, których nie zauważamy o żadnej innej porze roku, bo latem czy wiosną bodźców i kolorów jest po prostu za dużo. Ten obraz pozwala odciąć się od zewnętrznego hałasu. Przypomina poranek, kiedy budzimy się, a wokół panuje jeszcze półmrok, światło sączy się leniwie, a my jesteśmy przyjemnie senni.</p>
<p data-path-to-node="2,3">Wielu ucieka przed tym stanem, mówiąc o stanach depresyjnych czy wspominając o słynnym, najbardziej ponurym dniu w roku – <i data-path-to-node="2,3" data-index-in-node="122">Blue Monday</i>. Ja jednak te chwile i tę porę roku również <b data-path-to-node="2,3" data-index-in-node="178">lubię</b>. Uważam, że w naszym życiu naturalnie musi być miejsce na różne nastroje. Przyroda uczy nas, że nie może przez cały czas być kolorowo, intensywnie i kwitnąco. Potrzebujemy tego wyciszenia, by odpocząć od codziennego pędu. W tym obrazie każdy z nas może zobaczyć coś innego. Jeden dostrzeże surowy pejzaż z lasem węgla, inny linię kolejową biegnącą ku zamglonemu miasteczku. Gdy zapytałam autorkę o jej komentarz do pracy, Pani Nina z uśmiechem odpowiedziała, że nie chciałaby niczego narzucać.</p>
<blockquote data-path-to-node="32">
<p data-path-to-node="32,0">„Nie, nie trzeba dodawać cytatu :)”</p>
<p data-path-to-node="32,1">— <b data-path-to-node="32,1" data-index-in-node="2">Nina Zielińska-Krudysz</b></p>
</blockquote>
<div id="attachment_4885" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4885" class="wp-image-4885 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Nina.webp" alt="Stonowany, nastrojowy obraz Niny Zielińskiej-Krudysz zatytułowany Melancholia jesieni, przedstawiający surowy, zamglony pejzaż w duchu późnego przedzimia." width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Nina.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Nina-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Nina-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4885" class="wp-caption-text">Nina Zielińska-Krudysz, Melancholia jesieni – praca prezentowana na wystawie „Robinsonada 2026”</p></div>
<p data-path-to-node="34">Ta krótka odpowiedź jest zaproszeniem do dialogu z obrazem. Autorka zostawia nam całkowitą wolność, pozwalając, by każdy z nas odnalazł w tych szarościach i strukturach swój własny rodzaj melancholii, swoją osobistą jesień i swoją ukrytą na dnie serca emocję.</p>
<h2 data-path-to-node="35">Świadomość zbiorowa: „Zbiór 2” Pana Waldemara Rudyka</h2>
<p data-path-to-node="36">Kolejnym dziełem, które zaintrygowało mnie swoją surową, fizyczną formą, był obiekt „Zbiór 2” Pana Waldemara Rudyka. Moją uwagę natychmiast przykuła niecodzienna technika – tajemnicze blaszki i metalowe elementy zawieszone na kompozycji. Stojąc przed tą pracą, człowiek zaczyna zadawać sobie pytania: czym są te poszczególne części? Skąd pochodzą?</p>
<p data-path-to-node="37">Ta zagadkowość otwiera drzwi do bardzo szerokiej interpretacji. Sam tytuł – „Zbiór” – uruchomił we mnie lawinę myśli o nas samych. Przecież każdy z nas jest takim żywym zbiorem. Kolekcjonujemy przedmioty, nosimy w sobie zbiory wspomnień, okruchy pamięci i osobiste schematy, które dla każdego z nas są unikalne i niepowtarzalne. Z drugiej strony, w pracy Pana Waldemara widać pewną powtarzalność – elementy są do siebie podobne, a jednak każdy z nich, gdy przyjrzymy się z bliska, jest zupełnie inny. To piękna metafora naszej zbiorowości: funkcjonujemy w jakiejś wspólnej, zbiorowej świadomości, będąc jednocześnie osobnymi, jednostkowymi bytami.</p>
<p data-path-to-node="38">Sam autor, pytany o tę serię, podkreśla, że jego prace są efektem poszukiwań na pograniczach natury i kultury. Podpowiedział mi również, że te zmagania z materią i pamięcią bardzo trafnie ujęła znana poetka i dramatopisarka, Pani Joanna Oparek, w tekście dedykowanym jego twórczości:</p>
<blockquote data-path-to-node="39">
<p data-path-to-node="39,0">„Waldemar Rudyk zbiera ślady. Konstruując swoje obiekty, posługuje się elementami, które mają już własną historię i pamięć – fragmentami drewna, metalu, strukturami organicznymi. (&#8230;) Jego 'Zbiory&#8217; to nie tylko akumulacja przedmiotów, ale próba dotknięcia tkanki czasu. To archeologia pamięci, w której każdy drobny element staje się nośnikiem unikalnej opowieści, zawieszonej między porządkiem natury a chaosem ludzkiego doświadczenia.”</p>
<p data-path-to-node="39,1">— <b data-path-to-node="39,1" data-index-in-node="2">Pani Joanna Oparek (o twórczości Pana Waldemara Rudyka)</b></p>
</blockquote>
<div id="attachment_4886" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4886" class="wp-image-4886 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Rudyk.webp" alt="Surowy obiekt artystyczny Waldemara Rudyka z serii Zbiór, stworzony w technice własnej z użyciem metalowych blaszek i elementów o zróżnicowanej fakturze." width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Rudyk.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Rudyk-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Rudyk-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4886" class="wp-caption-text">Waldemar Rudyk, Zbiór 2 – obiekt nagrodzony III miejscem na wystawie „Robinsonada 2026”</p></div>
<p data-path-to-node="41">Metalowe blaszki, naznaczone własną, nieznaną nam przeszłością, idealnie dopełniają ideę podróży przez czas i pamięć. Pokazują, że rzemiosło i sztuka potrafią tchnąć nowe życie w to, co z pozoru zostało już porzucone – ta wyjątkowa praca Pana Waldemara została nagrodzona trzecim miejscem w konkursie.</p>
<h2 data-path-to-node="42">Granice obecności: „Zaprzeczenie” Pani Marioli Janiszewskiej</h2>
<p data-path-to-node="43">Do chwili refleksji skłoniło mnie spotkanie z pracą Pani Marioli Janiszewskiej, zatytułowaną bardzo sugestywnie: „Zaprzeczenie”.</p>
<p data-path-to-node="44">To obraz utkany z pięknych, spokojnych odcieni fioletów, błękitów i barwnych plam. Sama postać człowieka jest tu celowo rozmyta, niewyraźna, jakby wycofywała się w cień. Tym, co wysuwa się na pierwszy plan i natychmiast przykuwa wzrok, jest niezwykle wyraźnie przedstawiona ręka. Gest, który wykonuje, odebrałam bardzo osobiście – to uniesiona dłoń mówiąca: <i data-path-to-node="44" data-index-in-node="358">„Stój. Zatrzymaj się. Nie wchodź dalej i zostaw moją osobistą przestrzeń w spokoju”</i>. W zależności od tego, z jakim nastrojem podejdziemy do tego płótna, ten gest może znaczyć coś zupełnie innego. Choć pozornie dłoń ta nie zaprasza do środka, to właśnie poprzez to wyraźne zatrzymanie najbardziej ciekawi i nie pozwala przejść obok siebie obojętnie.</p>
<p data-path-to-node="45">Kiedy napisałam do autorki, Pani Mariola potwierdziła, że ta niedopowiedziana, otwarta forma jest w pełni zamierzona, a obraz ma być lustrem dla naszych własnych przeżyć:</p>
<blockquote data-path-to-node="46">
<p data-path-to-node="46,0">„Myślę, że żaden cytat tutaj nie oddałby przekazu tej pracy, bowiem jest to refleksja nad współczesnym człowiekiem. Interpretację zostawiam odbiorcy, gdyż opis nie jest wymagany w przypadku tego konkursu. Cytat mógłby także coś nasuwać odbiorcy, czego staram się unikać, gdyż każdy z nas ma inną wrażliwość i inne doświadczenia.”</p>
<p data-path-to-node="46,1">— <b data-path-to-node="46,1" data-index-in-node="2">Mariola Janiszewska</b></p>
</blockquote>
<div id="attachment_4887" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4887" class="wp-image-4887 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Mariola-Janiszewska.webp" alt="Obraz Marioli Janiszewskiej zatytułowany Zaprzeczenie, namalowany w odcieniach fioletu i błękitu, przedstawiający rozmytą postać ludzką z wyraźnym gestem uniesionej dłoni." width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Mariola-Janiszewska.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Mariola-Janiszewska-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Mariola-Janiszewska-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4887" class="wp-caption-text">Mariola Janiszewska, Zaprzeczenie – praca prezentowana na wystawie „Robinsonada 2026”</p></div>
<p data-path-to-node="48">Współczesny człowiek nieustannie szuka równowagi między potrzebą kontaktu a obroną własnych granic, a ta praca w piękny sposób tę potrzebę ochrony własnego „ja” uwiecznia.</p>
<h2 data-path-to-node="49">Czysta esencja: „Drzewo Życia 1” Pani Jolanty Kontek</h2>
<p data-path-to-node="50">Ostatnim z dzieł, przy którym chciałabym Was na chwilę zatrzymać i które pięknie zamyka te pełne wyrazu opowieści, jest „Drzewo Życia 1” Pani Jolanty Kontek. Ta praca to właściwie skompresowana, pulsująca energia. Choć tytuł sugeruje konkretny motyw roślinny, to płótno jest całkowitą, swobodną abstrakcją.</p>
<p data-path-to-node="51">Podczas wernisażu miałam wrażenie, że stoję przed eksplozją radosnej siły twórczej, którą autorka przelała na materiał za pomocą techniki mieszanej. Oglądanie tego obrazu sprawia ogromną, czystą przyjemność – tutaj nie trzeba na siłę doszukiwać znajomych kształtów czy konkretnych form. Liczy się samo wrażenie, chwila obecna i ładunek emocjonalny, który bije z każdego centymetra płótna. To sztuka, którą odbiera się intuicyjnie.</p>
<p data-path-to-node="52">Gdy zapytałam autorkę o jej osobisty komentarz, Pani Jolanta podarowała mi przepiękne, poetyckie zdanie, które idealnie tłumaczy ten energetyczny mikrokosmos:</p>
<blockquote data-path-to-node="53">
<p data-path-to-node="53,0">„Drzewo życia rozkwita tam, gdzie chaos odnajduje swój rytm, pamięta korzenie i śni o gwiazdach.”</p>
<p data-path-to-node="53,1">— <b data-path-to-node="53,1" data-index-in-node="2">Jolanta Kontek</b></p>
</blockquote>
<p data-path-to-node="54">Te słowa dopełniają obraz i podsumowują ideę podróży – tej najbardziej pierwotnej, zakorzenionej głęboko w ziemi, a jednocześnie wybiegającej daleko w stronę gwiazd.</p>
<div id="attachment_4888" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4888" class="wp-image-4888 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Jolanta-Kontek.webp" alt="Abstrakcyjny, pełen ekspresji obraz Jolanty Kontek zatytułowany Drzewo Życia 1, wykonany w technice mieszanej, emanujący energią i kolorem." width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Jolanta-Kontek.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Jolanta-Kontek-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Jolanta-Kontek-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4888" class="wp-caption-text">Jolanta Kontek, Drzewo Życia 1 – praca prezentowana na wystawie „Robinsonada 2026”</p></div>
<p data-path-to-node="57">Wystawa była dla mnie lekcją uważności i spotkaniem z ludźmi, którzy szukają w rzemiośle i sztuce ucieczki od masowości. Każda z tych prac pokazała mi, że podróż niejedno ma imię, a techniki, którymi się posługujemy, to tylko narzędzia do opowiadania naszych wewnętrznych światów.</p>
<p data-path-to-node="58">Wystawa pokonkursowa „Robinsonada 2026” w Muzeum Narodowym Rolnictwa w Szreniawie potrwa przez całe lato, aż do końca sierpnia. Jeśli będziecie w okolicy, koniecznie zarezerwujcie sobie popołudnie, by stanąć twarzą w twarz z tymi wszystkimi emocjami.</p>
<p data-path-to-node="58"><em><b data-path-to-node="3" data-index-in-node="0">Fotografie:</b> Agnieszka Kromolicka, Sonia Klemińska, Bożena Maciejewicz oraz Marta Krynicka-Orzech (zdjęcie pracy „Tallya 1”).</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/06/22/robinsonada-2026/">Robinsonada 2026. Moja podróż przez techniki i emocje</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podszytenatura.pl/2026/06/22/robinsonada-2026/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kotlina Białego Złota. Saga rodu z Pakoszowa i trzystuletnia klątwa</title>
		<link>https://podszytenatura.pl/2026/06/16/palac-pakoszow-bielarnia-historia-klatwy/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=palac-pakoszow-bielarnia-historia-klatwy</link>
					<comments>https://podszytenatura.pl/2026/06/16/palac-pakoszow-bielarnia-historia-klatwy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[podszytenatura]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 16 Jun 2026 11:20:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Opowieści o Włóknach]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja i Rzemiosło]]></category>
		<category><![CDATA[bielenie lnu]]></category>
		<category><![CDATA[Dolny Śląsk rzemiosło]]></category>
		<category><![CDATA[historia lnu]]></category>
		<category><![CDATA[Pałac Pakoszów]]></category>
		<category><![CDATA[tiul historia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podszytenatura.pl/?p=4865</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czy znacie historię wielkiego sukcesu gospodarczego Kotliny Jeleniogórskiej na Dolnym Śląsku, która w dawnych czasach była nazywana „Białą Kotliną” lub „Kotliną Białego Złota”? Nazwa ta wzięła się bezpośrednio od wyjątkowej jakości produkowanego tam lnu. Wytwarzane na Śląsku płótno lniane cieszyło się ogromną sławą i było eksportowane na cały świat – kupowano je na dworach europejskich, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/06/16/palac-pakoszow-bielarnia-historia-klatwy/">Kotlina Białego Złota. Saga rodu z Pakoszowa i trzystuletnia klątwa</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p data-path-to-node="7">Czy znacie historię wielkiego sukcesu gospodarczego Kotliny Jeleniogórskiej na Dolnym Śląsku, która w dawnych czasach była nazywana „Białą Kotliną” lub „Kotliną Białego Złota”? Nazwa ta wzięła się bezpośrednio od wyjątkowej jakości produkowanego tam lnu.</p>
<p data-path-to-node="8">Wytwarzane na Śląsku płótno lniane cieszyło się ogromną sławą i było eksportowane na cały świat – kupowano je na dworach europejskich, w basenie Morza Śródziemnego, na Bliskim oraz Dalekim Wschodzie. Trafiało ono nawet na Szlak Jedwabny, gdzie wymieniano je za chiński jedwab.</p>
<h2 data-path-to-node="9">Dlaczego len ze Śląska był tak wyjątkowy?</h2>
<ul data-path-to-node="10">
<li>
<p data-path-to-node="10,0,0"><b data-path-to-node="10,0,0" data-index-in-node="0">Gleba:</b> Ziemia w Kotlinie Jeleniogórskiej sprzyjała uprawie wyjątkowo szlachetnych odmian lnu, dając doskonałe plony.</p>
</li>
<li>
<p data-path-to-node="10,1,0"><b data-path-to-node="10,1,0" data-index-in-node="0">Woda:</b> Skład chemiczny lokalnych wód idealnie nadawał się do obróbki surowca. Woda naturalnie zmiękczała, odbarwiała i uszlachetniała włókna w sposób, który współcześnie wymaga skomplikowanych procesów chemicznych.</p>
</li>
<li>
<p data-path-to-node="10,2,0"><b data-path-to-node="10,2,0" data-index-in-node="0">Słońce i położenie:</b> Wykonane płótna rozkładano na okolicznych łąkach i stokach, wystawiając je na działanie promieni słonecznych. Dzięki temu procesowi len uzyskiwał niespotykany, szlachetny odcień czystej bieli.</p>
</li>
</ul>
<div id="attachment_4866" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4866" class="wp-image-4866 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Max_Liebermann_-_Die_Rasenbleiche_-_Wallraf-Richartz-Museum.webp" alt="Klasyczny obraz Maxa Liebermanna przedstawiający kobiety rozkładające długie pasy płótna lnianego na zielonej trawie w celu ich wybielenia." width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Max_Liebermann_-_Die_Rasenbleiche_-_Wallraf-Richartz-Museum.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Max_Liebermann_-_Die_Rasenbleiche_-_Wallraf-Richartz-Museum-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Max_Liebermann_-_Die_Rasenbleiche_-_Wallraf-Richartz-Museum-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4866" class="wp-caption-text">Max Liebermann, Bielenie lnu na trawie (Die Rasenbleiche) – tradycyjny proces rozkładania płócien na słońcu. Źródło: <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Max_Liebermann_-_Die_Rasenbleiche_-_Wallraf-Richartz-Museum.jpg#/media/File:Max_Liebermann_-_Die_Rasenbleiche_-_Wallraf-Richartz-Museum.jpg" target="_blank" rel="noopener">Wikimedia Commons</a></p></div>
<h2 data-path-to-node="11">Przełom technologiczny i powstanie tiulu</h2>
<p data-path-to-node="12">Kluczową postacią dla śląskiego tkactwa stał się mistrz Mencel z Pakoszowa. Eksperymentował on z obróbką włókna i udoskonalił warsztat tkacki w taki sposób, że zaczął uzyskiwać niezwykle cienkie, delikatne kupony materiału przypominające mgiełkę. Wyroby te, służące między innymi jako welony ślubne, nazwał tiulem. To właśnie ta delikatna tkanina zyskała miano „białego złota” i przyniosła regionowi ogromne bogactwo.</p>
<p data-path-to-node="13">Mistrz Mencel założył również jedną z pierwszych organizacji rzemieślniczych, w której uczył rzemiosła wybranych uczniów, zazdrośnie strzegąc tajemnic konstrukcji swojego warsztatu. Warto dodać, że w tamtych czasach samo tkactwo było domeną wyłącznie mężczyzn.</p>
<p data-path-to-node="14">Pakoszów, choć dziś jest kameralną częścią karkonoskich Piechowic, w XVIII i XIX wieku był tętniącym życiem, kosmopolitycznym punktem na mapie Europy. Wszystko za sprawą unikalnego statusu pałacu, który nie był typową wiejską rezydencją magnacką, lecz luksusowym, reprezentacyjnym „pałacem-bielarnią”. Pakoszów przyciągał też różne osobistości, ponieważ oferował unikalny na tamte czasy miks: światowy kapitał, najnowocześniejszą technologię, luksusowe warunki bytowe oraz magnetyczne piękno karkonoskiej przyrody. Dla królów był to strategiczny punkt gospodarczy, dla dyplomatów lekcja nowoczesnego przemysłu, a dla artystów – oaza spokoju i natchnienia.</p>
<p data-path-to-node="6">Tę historię można opowiedzieć od różnej strony. Jeśli masz ochotę przenieść się w te niezwykłe rejony za pomocą dźwięku, gorąco zachęcam Cię do posłuchania klimatycznego podcastu, który pięknie opowiada o dziejach tego miejsca:</p>
<p data-path-to-node="7">🎧 <b data-path-to-node="7" data-index-in-node="3"><a class="ng-star-inserted" href="https://www.youtube.com/watch?v=FWj0BNNiCVA&amp;t=2020s" target="_blank" rel="noopener" data-hveid="0" data-ved="0CAAQ_4QMahgKEwi3i_DQsYuVAxUAAAAAHQAAAAAQmQU">Posłuchaj opowieści o historii Pakoszowa i Białej Kotliny na YouTube</a></b></p>
<p data-path-to-node="8">W pierwszej części mojej pisanej opowieści zacznę jednak od melodramatu życia osobistego, czyli klątwy i dramatycznych losów samej rodziny.</p>
<div id="attachment_4867" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4867" class="wp-image-4867 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Palac_Pakoszow_ul_Zamkowa_Piechowice_97304.webp" alt="Widok na zabytkową, barokową fasadę Pałacu Pakoszów w Piechowicach, dawnej reprezentacyjnej bielarni lnu." width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Palac_Pakoszow_ul_Zamkowa_Piechowice_97304.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Palac_Pakoszow_ul_Zamkowa_Piechowice_97304-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Palac_Pakoszow_ul_Zamkowa_Piechowice_97304-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4867" class="wp-caption-text">Pałac Pakoszów przy ulicy Zamkowej w Piechowicach – barokowy „pałac-bielarnia” u podnóża Karkonoszy. <a href="https://polska-org.pl/886599,foto.html?idEntity=515067" target="_blank" rel="noopener">Źródło: Polska-org.pl</a></p></div>
<h2 data-path-to-node="16">Saga rodu z Pakoszowa: Trzy wieki kobiecej siły</h2>
<p data-path-to-node="17">Saga rodu z Pakoszowa to jedna z najbardziej fascynujących, a zarazem melancholijnych opowieści Dolnego Śląska. Przez niemal trzysta lat historia tego miejsca była pisana przez kobiety, które musiały brać na swoje barki zarządzanie wielkim majątkiem i fortuną. Oto jak splatały się losy miłości, straty i kobiecej siły z pokolenia na pokolenie.</p>
<h3 data-path-to-node="18">Pokolenie I: Ofiara nieszczęśliwej miłości i początek klątwy</h3>
<p data-path-to-node="19">Wszystko zaczęło się w pierwszej połowie XVIII wieku od córki mistrza tkackiego Mencla. Była zaręczona z niezwykle utalentowanym uczniem swojego ojca. Chłopak kochał ją bezgranicznie, a ich małżeństwo miało przypieczętować sukces warsztatu tkackiego.</p>
<p data-path-to-node="20">Wtedy w Pakoszowie pojawił się Johann Martin Gottfried – bajecznie bogaty, światowy kupiec handlujący śląskim lnem. Między nim a córką Mencla wybuchło gwałtowne, wzajemne uczucie. Ojciec postawił twardy warunek: odda rękę jedynej córki, jeśli Gottfried porzuci życie w podróży, osiedli się na miejscu i zbuduje dla niej godny, reprezentacyjny dom.</p>
<p data-path-to-node="21">Gottfried dotrzymał słowa, kupił ziemię i w ekspresowym tempie wzniósł barokowy pałac. W 1724 roku odbyło się huczne wesele na tysiąc gości. Jednak w tę samą noc poślubną doszło do tragedii. Odrzucony, zrozpaczony młody tkacz, nie mogąc znieść myśli o utracie ukochanej, rzucił się do pałacowego stawu. Przepełniony żalem, przed śmiercią rzucił urok na rodowe nazwisko Gottfrieda: przez dwanaście pokoleń żaden męski potomek nie dożyje dojrzałego wieku, a tym samym nie przejmie tego majątku.</p>
<h3 data-path-to-node="22">Pokolenie II i III: Dominacja kobiet i zmiana nazwisk</h3>
<p data-path-to-node="23">Klątwa zaczęła działać niemal natychmiast. Córka Mencla urodziła Gottfriedowi dzieci, jednak jedyny syn umarł w niemowlęctwie. Pozostały trzy córki. Majątek uległ podziałowi, a sam pałac przypadł najstarszej z nich.</p>
<p data-path-to-node="24">Dziewczyna wyszła za mąż za zamożnego kupca powiązanego z Hanzą o nazwisku Schrimpf. Ślub był wspaniały, ale młody małżonek umarł niedługo po nim. Młoda wdowa przejęła stery, zarządzała bielarnią i dbała o interesy. Urodziła jednak&#8230; tylko córki. Sytuacja powtórzyła się w kolejnym pokoleniu. Pałac przeszedł w ręce kolejnej kobiety, która wniosła go w posagu nowemu mężowi, baronowi o nazwisku Hess. To właśnie za czasów tej generacji w Pakoszowie narodziła się potęga „Bielarni Hessa”.</p>
<div id="attachment_4868" style="width: 970px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4868" class="wp-image-4868 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Bielarnia_hesa.webp" alt="Fotografia przedstawiająca historyczny budynek dawnej Bielarni Hessa w Pakoszowie." width="960" height="960" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Bielarnia_hesa.webp 960w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Bielarnia_hesa-480x480.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) 960px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4868" class="wp-caption-text">Historyczna Bielarnia Hessa w Pakoszówie – Źródło: Materiały archiwalne</p></div>
<h3 data-path-to-node="25">Pokolenia IV – XI: Przetrwać wojny i czas</h3>
<p data-path-to-node="26">Przez całe XIX stulecie i początek XX wieku historia toczyła się według tego samego wzorca. Kolejne panie na Pakoszowie rodziły córki, synowie umierali młodo, a z każdą kolejną generacją zmieniało się nazwisko właścicieli (pojawił się m.in. ród Smith). Kobiety z tej rodziny stały się ucieleśnieniem śląskiej przedsiębiorczości. Musiały radzić sobie z kryzysami gospodarczymi, wojnami napoleońskimi oraz stopniowym wygasaniem ery tradycyjnego kunsztu tkackiego na rzecz mechanizacji.</p>
<h3 data-path-to-node="27">Pokolenie XII: Wojenna ucieczka i wielka strata</h3>
<p data-path-to-node="28">W okresie międzywojennym pałacem zarządzała kolejna silna kobieta z rodu, która miała dwójkę synów i córkę. Wybuch II wojny światowej przyniósł kolejną stratę – obaj synowie polegli na frontach. Gdy na początku 1945 roku nadciągała Armia Czerwona, młoda matka podjęła dramatyczną decyzję o ucieczce z niemowlęciem na ręku na zachód.</p>
<p data-path-to-node="29">W 1947 roku polskie władze ostatecznie znacjonalizowały majątek. Stryj, który pozostał na miejscu i próbował chronić dom, nie był w stanie znieść widoku dewastacji ukochanego pałacu. Mężczyzna popełnił samobójstwo. Trzystuletnia historia rodziny w Pakoszowie wydawała się bezpowrotnie zamknięta.</p>
<div id="attachment_4922" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4922" class="wp-image-4922 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Palac_Pakoszow_ul_Zamkowa_Piechowice_138291.webp" alt="Archiwalna fotografia przedstawiająca zniszczony, pozbawiony okien i zaniedbany budynek Pałacu Pakoszów w stanie ruiny." width="1200" height="756" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Palac_Pakoszow_ul_Zamkowa_Piechowice_138291.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Palac_Pakoszow_ul_Zamkowa_Piechowice_138291-980x617.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/Palac_Pakoszow_ul_Zamkowa_Piechowice_138291-480x302.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4922" class="wp-caption-text">Pałac Pakoszów w ruinie przed odbudową – ślad powojennych zniszczeń majątku. <a href="https://polska-org.pl/643098,foto.html?idEntity=515067" target="_blank" rel="noopener">Źródło: Polska-org.pl</a></p></div>
<h3 data-path-to-node="30">Pokolenie XIII: Powrót chłopca i złamanie klątwy</h3>
<p data-path-to-node="31">Mijają dekady. Mały chłopczyk, z którym uciekano przed wojną, wyrósł w Niemczech na wybitnego lekarza i profesora – Hageniusa Hartmana. W 1998 roku, po zmianach ustrojowych w Polsce, profesor Hartman wraz z żoną przyjechał do Pakoszowa. Zastał kompletną ruinę, ale podjął mozolną walkę o przywrócenie świetności temu miejscu. Stopniowo odkupił zniszczone mury, a potem okoliczne stawy – w tym ten, w którym 300 lat wcześniej utonął nieszczęśliwy tkacz.</p>
<p data-path-to-node="32">Profesor Hartman wraz z żoną włożyli w odbudowę cały swój majątek i serce. I to właśnie wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Państwo Hartman doczekali się trzech synów – wszyscy trzej dożyli dorosłości w pełnym zdrowiu. Po trzech wiekach klątwa odrzuconego kochanka straciła swoją moc.</p>
<div id="attachment_4907" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4907" class="wp-image-4907 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/2018_Palac_w_Pakoszowie_5.webp" alt="Współczesne zdjęcie odnowionego, barokowego Pałacu Pakoszów w Piechowicach." width="1200" height="756" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/2018_Palac_w_Pakoszowie_5.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/2018_Palac_w_Pakoszowie_5-980x617.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/07/2018_Palac_w_Pakoszowie_5-480x302.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4907" class="wp-caption-text">Odrestaurowany Pałac Pakoszów – współczesny widok na odrodzony majątek i pałacowy staw. Źródło: <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:2018_Pa%C5%82ac_w_Pakoszowie_5.jpg" target="_blank" rel="noopener">Wikimedia Commons</a></p></div>
<p data-path-to-node="33">W 2017 roku w murach pałacu odbył się ślub jednego z synów profesora – to pierwsze wesele w tym miejscu po ponad 80 latach przerwy. Duch nieszczęśliwego tkacza, jak niesie lokalna wieść, wciąż pokazuje się nad stawem trzy razy w roku podczas pełni księżyca – ale do pałacu już nie wchodzi, jakby wreszcie odnalazł spokój, widząc, że miłość do tego miejsca ostatecznie wygrała z żalem.</p>
<p data-path-to-node="34">Ale historia tego miejsca i okolicy jest na tyle ciekawa, że zasługuje na kolejny wpis na blogu… który ukaże się już niebawem.</p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/06/16/palac-pakoszow-bielarnia-historia-klatwy/">Kotlina Białego Złota. Saga rodu z Pakoszowa i trzystuletnia klątwa</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podszytenatura.pl/2026/06/16/palac-pakoszow-bielarnia-historia-klatwy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dialog z żywiołami: Historia jednego tryptyku od wiosny do późnego lata</title>
		<link>https://podszytenatura.pl/2026/06/08/podroz-powrotna-tryptyk-szreniawa/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=podroz-powrotna-tryptyk-szreniawa</link>
					<comments>https://podszytenatura.pl/2026/06/08/podroz-powrotna-tryptyk-szreniawa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[podszytenatura]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 08 Jun 2026 08:37:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Botaniczna Alchemia]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja i Rzemiosło]]></category>
		<category><![CDATA[Z Życia Pracowni]]></category>
		<category><![CDATA[ekoprint]]></category>
		<category><![CDATA[naturalne barwienie]]></category>
		<category><![CDATA[robinsonada 2026]]></category>
		<category><![CDATA[slow art]]></category>
		<category><![CDATA[Szreniawa]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka z natury]]></category>
		<category><![CDATA[tkanina artystyczna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podszytenatura.pl/?p=4782</guid>

					<description><![CDATA[<p>Chciałam Wam opowiedzieć historię powstania pewnej tkaniny, którą czasowo będzie można oglądać w Muzeum Narodowym Rolnictwa w Szreniawie koło Poznania. Jeśli wybierzecie się tam latem na zwiedzanie lub na jedną z tradycyjnych imprez plenerowych – na przykład na słynny jarmark, rodzinny festyn czy pełną magii Noc Świętojańską, które tak pięknie ożywiają ten teren – przy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/06/08/podroz-powrotna-tryptyk-szreniawa/">Dialog z żywiołami: Historia jednego tryptyku od wiosny do późnego lata</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="model-response-message-contentr_44ed6c686aa744a5" class="markdown markdown-main-panel stronger enable-updated-hr-color" dir="ltr" aria-live="off" aria-busy="false">
<p data-path-to-node="5">Chciałam Wam opowiedzieć historię powstania pewnej tkaniny, którą czasowo będzie można oglądać w Muzeum Narodowym Rolnictwa w Szreniawie koło Poznania. Jeśli wybierzecie się tam latem na zwiedzanie lub na jedną z tradycyjnych imprez plenerowych – na przykład na słynny jarmark, rodzinny festyn czy pełną magii Noc Świętojańską, które tak pięknie ożywiają ten teren – przy okazji możecie zwiedzić wystawę pokonkursową Poznańskiego Salonu „Robinsonada 2026”.</p>
<p data-path-to-node="6">Wśród około stu wyjątkowych prac – obrazów, rzeźb, instalacji i unikatowych tkanin – wisi również moje dzieło, a dokładniej dwie części tryptyku tkaninowego zatytułowanego <b data-path-to-node="6" data-index-in-node="172">„Podróż powrotna”</b>.</p>
<div id="attachment_4798" style="width: 1303px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4798" class="wp-image-4798 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Aneks_tryptyk_tkanina.webp" alt="Trzyczęściowy tryptyk tkaninowy Podróż powrotna autorstwa Agnieszki Kromolickiej, wykonany techniką ekoprintu i naturalnego barwienia z geometrycznymi oraz organicznymi wzorami roślinnymi." width="1293" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Aneks_tryptyk_tkanina.webp 1293w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Aneks_tryptyk_tkanina-1280x622.webp 1280w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Aneks_tryptyk_tkanina-980x476.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Aneks_tryptyk_tkanina-480x233.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) and (max-width: 1280px) 1280px, (min-width: 1281px) 1293px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4798" class="wp-caption-text">Agnieszka Kromolicka, Podróż powrotna – tryptyk tkaninowy prezentowany na wystawie „Robinsonada 2026” w Szreniawie</p></div>
<p data-path-to-node="7">Co znaczy ten tytuł? Dla mnie to przede wszystkim powrót do natury, do pierwotnej struktury materiału i do czystego, naturalnego rzemiosła. Ta podróż ma jednak wymiar bardziej symboliczny niż dosłowny. To opowieść o głębokiej cykliczności, o nieustannej wędrówce od wiosny do zimy i z powrotem, która powtarza się w przyrodzie bez końca.</p>
<p data-path-to-node="8">Już 13 czerwca wybieram się na oficjalny wernisaż i w kolejnym artykule opiszę moje subiektywne wrażenia z tego wydarzenia. Na razie jednak odsłonię przed Wa­mi kulisy powstawania samej tkaniny od strony bardziej „technicznej”. Może widząc ją na żywo w przestrzeni muzealnej, będziecie mogli spojrzeć na nią z zupełnie innej strony – wiedząc, jaką drogę przeszła, zanim zawisła na ścianie.</p>
<div id="attachment_4799" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4799" class="wp-image-4799 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/szkic_tkanina.webp" alt="Ręczny szkic projektowy tryptyku tkaninowego wykonany ołówkiem, kredkami i akwarelą, przedstawiający koncepcję trzech paneli materiału." width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/szkic_tkanina.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/szkic_tkanina-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/szkic_tkanina-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4799" class="wp-caption-text">Szkic koncepcyjny do tryptyku Podróż powrotna – ołówek, kredki i akwarela</p></div>
<h3 data-path-to-node="10">Akt I: Wiosenne przebudzenie i ukryta jedność</h3>
<p data-path-to-node="11">Wszystko zaczęło się wiosną, od poszukiwania harmonii. Projekt narodził się w postaci trzech osobnych, geometrycznie identycznych paneli materiału. Początkowo nad każdym z nich pracowałam niezależnie, nanosząc pierwsze, delikatne ekoprinty przy użyciu liści oraz świeżych roślin wiosennych, które dopiero co obudziły się do życia.</p>
<p data-path-to-node="12">Następnie postanowiłam tymczasowo zszyć wszystkie trzy fragmenty w jedną, większą całość. Tak połączoną tkaninę zanurzyłam w kąpieli barwierskiej z sumaka octowca w taki sposób, aby płyn równomiernie wsiąkał od dołu, nasycając brzegi.</p>
<p data-path-to-node="13">Po wysuszeniu i rozpruciu szwów na powrót powstały trzy odrębne części. Choć fizycznie rozdzielone, zachowały niezwykłą iluzję ciągłości, połączone wspólną linią koloru.</p>
<div id="attachment_4802" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4802" class="wp-image-4802 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/wiosenny_print-1.webp" alt="Zbliżenie na proces tworzenia ekoprintu z pierwszymi, delikatnymi odbiciami liści i kwiatów na jasnym materiale." width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/wiosenny_print-1.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/wiosenny_print-1-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/wiosenny_print-1-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4802" class="wp-caption-text">Pierwsze odbitki botaniczne na tkaninie – początki procesu ekoprintu</p></div>
<h3 data-path-to-node="15">Akt II: Próba czasu i żywiołów</h3>
<p data-path-to-node="16">Kolejne tygodnie przyniosły nowe warstwy, nowe tony i stopniowe oddawanie kontroli przyrodzie. Tkaniny regularnie trafiały do esencjonalnych kąpieli przygotowanych z tego, co przynosił ze sobą sezon: łupin orzecha włoskiego, leśnych szyszek olchy oraz wyrazistych owoców sumaka octowca. Materiał częściowo skręcałam, wiązałam i zaciskałam, celowo pozostawiając niektóre fragmenty zupełnie czyste, nienasycone pigmentem.</p>
<p data-path-to-node="17">Później przyszedł czas na kolejny etap – wystawienie pracy na bezpośrednie działanie atmosfery. Panele na cały miesiąc zamieszkały w ogrodzie, zawieszone na drzewie.</p>
<p data-path-to-node="18">Zostały w pełni poddane kaprysom aury: smagał je porywisty wiatr, obmywały ulewne deszcze i suszyło ostre, lipcowe słońce. W tym czasie tkanina stała się małym ekosystemem – wędrowały po niej mrówki i inne owady, a poczwarka ćmy uwiła w jej strukturze swój kokon, przepoczwarzyła się i odleciała. W tym okresie całkowicie zrezygnowałam z roli jedynego twórcy. To natura włączyła się w proces, malując na włóknach własne, neprzewidywalne i niemożliwe do podrobienia wzory.</p>
<div id="attachment_4803" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4803" class="wp-image-4803 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/tkanina_na_drzewie.webp" alt="Kolaż zdjęć przedstawiający proces powstawania tkaniny: panele wiszące na drzewie, zbliżenie na kokon ćmy we włóknach oraz moment zamoczenia materiału." width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/tkanina_na_drzewie.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/tkanina_na_drzewie-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/tkanina_na_drzewie-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4803" class="wp-caption-text">Tkaniny w ogrodzie – kolaż dokumentujący proces barwienia, kontakt z naturą i kokon ćmy w strukturze włókien</p></div>
<h3 data-path-to-node="20">Akt III: Ślady ziemi i erozja</h3>
<p data-path-to-node="21">Gdy tkanina nasyciła się już powietrzem, słońcem i deszczem, nadszedł czas na bliski kontakt z ziemią. Rozłożyłam panele bezpośrednio na zielonym trawniku i docisnęłam je ciężkimi, znalezionymi wokół domu przedmiotami z metalu.</p>
<p data-path-to-node="22">Wilgoć porannej rosy, soki z traw oraz upływające dni sprawiły, że żelazo zaczęło wchodzić w intensywną reakcję z garbnikami zakodowanymi we włóknach. Powstająca powoli rdza wgryzała się w materiał, pozostawiając trwałe, surowe, ciemne ślady. Stały się one opowieścią o przemijaniu, upływie czasu i naturalnej erozji.</p>
<div id="attachment_4804" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4804" class="wp-image-4804 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/tkanina_zelazo.webp" alt="Panele tkaniny rozłożone na trawie w ogrodzie, dociśnięte rdzewiejącymi metalowymi przedmiotami, takimi jak garnek i siatka, w celu uzyskania śladów rdzy." width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/tkanina_zelazo.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/tkanina_zelazo-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/tkanina_zelazo-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4804" class="wp-caption-text">Proces erozji i rdzewienia – tkanina rozłożona na trawniku</p></div>
<h3 data-path-to-node="24">Akt IV: Letnie dopełnienie</h3>
<p data-path-to-node="25">Ostatnia warstwa to powrót do delikatności i celebracja pełni sezonu. Na tak przygotowane, doświadczone przez żywioły i rdzę podłoże, naniosłam końcowe botaniczne odbitki.</p>
<p data-path-to-node="26">Tym razem użyłam dojrzałych kwiatów lata i późnego lata. W ten sposób na surowej, naznaczonej czasem bazie zakwitły subtelne, barwne kształty, ostatecznie domykając opowieść o przechodzeniu od świeżości i rozkwitu, przez destrukcję, aż do ponownego odrodzenia.</p>
<div id="attachment_4805" style="width: 1210px" class="wp-caption alignnone"><img loading="lazy" decoding="async" aria-describedby="caption-attachment-4805" class="wp-image-4805 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/twiaty_kosmosy.webp" alt="Zbliżenie na świeżo zebrane kwiaty z ogrodu, przygotowane do tworzenia odbitek botanicznych na tkaninie." width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/twiaty_kosmosy.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/twiaty_kosmosy-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/twiaty_kosmosy-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /><p id="caption-attachment-4805" class="wp-caption-text">Letnie kwiaty barwierskie zebrane w ogrodzie – składniki odbitek botanicznych</p></div>
<p data-path-to-node="27">Do tworzenia tego tryptyku zaprosiłam naturę i to ona zrobiła sama lwią część roboty. Niesamowite było uczestniczyć w tym procesie i przyglądać się temu z boku, w jej spokojnym, niespiesznym rytmie.</p>
<p data-path-to-node="28">Wystawa w Muzeum Narodowym Rolnictwa w Szreniawie potrwa przez całe lato, aż do końca sierpnia 2026 roku. Jeśli więc Wasze wakacyjne ścieżki poprowadzą w okolice Poznania, praca będzie tam czekać. Czy rozpoznasz na niej na przykład mrówcze ścieżki?</p>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/06/08/podroz-powrotna-tryptyk-szreniawa/">Dialog z żywiołami: Historia jednego tryptyku od wiosny do późnego lata</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podszytenatura.pl/2026/06/08/podroz-powrotna-tryptyk-szreniawa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rzeka w tkaninie, czyli po co komu zielona tkanka</title>
		<link>https://podszytenatura.pl/2026/06/01/rzeka-w-tkaninie/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rzeka-w-tkaninie</link>
					<comments>https://podszytenatura.pl/2026/06/01/rzeka-w-tkaninie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[podszytenatura]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Jun 2026 10:52:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Opowieści o Włóknach]]></category>
		<category><![CDATA[Z Życia Pracowni]]></category>
		<category><![CDATA[ekoprint]]></category>
		<category><![CDATA[projekt społeczny]]></category>
		<category><![CDATA[rękodzieło]]></category>
		<category><![CDATA[Rzeka w tkaninie]]></category>
		<category><![CDATA[slow life]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka zaangażowana]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podszytenatura.pl/?p=4784</guid>

					<description><![CDATA[<p>W ostatnich dniach w przestrzeni publicznej znów zrobiło się głośno od dyskusji, które głęboko we mnie rezonują i – nie ukrywam – budzą wewnętrzny sprzeciw. Po raz kolejny, ustami polityków, próbuje się wartościować ludzką pracę. Pojawiają się pytania o to, które zawody są przydatne, a które nie, oraz czy artyści i twórcy to jedynie „darmozjady”, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/06/01/rzeka-w-tkaninie/">Rzeka w tkaninie, czyli po co komu zielona tkanka</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p data-path-to-node="3">W ostatnich dniach w przestrzeni publicznej znów zrobiło się głośno od dyskusji, które głęboko we mnie rezonują i – nie ukrywam – budzą wewnętrzny sprzeciw. Po raz kolejny, ustami polityków, próbuje się wartościować ludzką pracę. Pojawiają się pytania o to, które zawody są przydatne, a które nie, oraz czy artyści i twórcy to jedynie „darmozjady”, bez których społeczeństwo doskonale by się obeszło.</p>
<p data-path-to-node="4">Dla mnie próby takiego dzielenia nas nie mają najmniejszego sensu. Każdy człowiek, każda profesja i każda unikalna wrażliwość są nam głęboko potrzebne. Nie ma zawodów lepszych i gorszych. Jeśli już miałabym szukać w tym wszystkim jakiegoś zagubionego elementu, wskazałabym na tych, którzy używają swoich zasięgów, by dzielić społeczeństwo, odczłowieczać je i budować własną popularność na antagonizmach.</p>
<p data-path-to-node="5">Ta sytuacja obudziła we mnie ogromną potrzebę, by opowiedzieć Wam o czymś, co noszę w sercu od dłuższego czasu. O projekcie, który miał być odpowiedzią na potrzebę bycia razem, a który teraz, na przekór systemowym barierom, staje się rzeczywistością.</p>
<h3 data-path-to-node="6">Projekt, który miał płynąć brzegiem Warty</h3>
<p data-path-to-node="7">Wszystko zaczęło się w listopadzie. To wtedy narodził się we mnie pomysł na kolektywny projekt społeczny, który miał połączyć mieszkańców mojej okolicy, a nawet sięgnąć nieco dalej, wzdłuż brzegów Warty. Nazwałam go „Rzeka w tkaninie”.</p>
<p data-path-to-node="8">Założenie było niezwykle proste, a przez to – w moim odczuciu – piękne. Chciałam, abyśmy spotkali się na wspólnym spacerze nad rzeką, uważnie przyjrzeli się przyrodzie i zebrali rośliny. Potem, podczas wspólnych warsztatów, mieliśmy przenieść ich ślady na materiał za pomocą techniki ecoprintu. Taki jeden ekoprint nie byłby tylko estetycznym odbiciem liści – stałby się świadectwem, pamiątką konkretnego spotkania, zapisem danego czasu, miejsca i pory roku.</p>
<p data-path-to-node="9">Chciałam stworzyć parę takich kawałków tkanin, a na koniec zszyć je wszystkie w jedną, nierozerwalną całość. Dla mnie, i mam nadzieję dla każdego odbiorcy, byłaby to rzeka w tkaninie. Rzeka myśli spotykających się ludzi, rzeka ludzkich historii opowiedzianych przy wspólnym stole, rzeka mijającego czasu i zmieniających się cykli przyrody.</p>
<p data-path-to-node="10">Złożyłam wniosek o dofinansowanie tego projektu. Co ważne, te fundusze nie miały obejmować mojego wynagrodzenia za pracę – zależało mi jedynie na pokryciu kosztów materiałów i wynajmu przestrzeni, by udział dla każdego był całkowicie bezpłatny.</p>
<p data-path-to-node="11">Wygrały jednak inne projekty.</p>
<p data-path-to-node="11"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone wp-image-4787 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/rzeka_w_tkaninie.webp" alt="" width="1200" height="624" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/rzeka_w_tkaninie.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/rzeka_w_tkaninie-980x510.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/rzeka_w_tkaninie-480x250.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /></p>
<h3 data-path-to-node="12">Współtwórcy, czyli rzeka płynie dalej</h3>
<p data-path-to-node="13">Ta myśl jednak nie dawała mi spokoju. Wracała do mnie przy każdym spacerze, przy każdym dotknięciu materiału. Stwierdziłam, że nie mogę jej tak po prostu porzucić. Postanowiłam zrealizować ten projekt sama, z własnych funduszy, nawet jeśli na początku będzie musiał funkcjonować w nieco okrojonej wersji.</p>
<p data-path-to-node="14">I tak, podczas ostatnich warsztatów, które prowadziłam, zrobiliśmy pierwszy krok. Oprócz tego, że każdy z uczestników stworzył, jak zawsze, swój własny ecoprint na pamiątkę, Poprosiłam Was o zrobienie czegoś dodatkowego. Wyłożyliśmy wspólnie jedną, długą rolkę materiału, używając wyłącznie żywych roślin zebranych dokładnie w tym danym momencie.</p>
<p data-path-to-node="15">Gdy układaliście te liście i zwijaliśmy tkaninę, czułam, że ta rolka staje się czymś więcej niż sumą roślin. Stała się zapisem tamtego konkretnego popołudnia, odbiciem ówczesnej atmosfery, śmiechu i rozmów, które wybrzmiały w pracowni.</p>
<p data-path-to-node="16">Dlaczego o tym piszę tak otwarcie? Ponieważ nie dostałam zewnętrznego dofinansowania, ten projekt tworzę z własnych środków. A moim jedynym źródłem utrzymania i finansowania działań artystycznych jest Wasza obecność na moich warsztatach. To oznacza, że zapisując się na zajęcia, kupując bilety i spędzając ze mną czas, stajecie się bezpośrednimi współfinansującymi „Rzekę w tkaninie”. Bez Was ten materiał pozostałby czysty. Brak tego „politycznego” wsparcia unaocznia coś niezwykle ważnego:</p>
<blockquote>
<p data-path-to-node="16">to nie żaden mityczny system tworzy strukturę i tkankę naszego świata, nie dzięki niemu coś „się dzieje”. Tworzy ją grupa ludzi. Całość składa się z takich części, z przenikających się społeczności. I w tym sensie ten projekt nawet nie mógłby być tworzony inaczej – to byłoby sprzeczne z jego założeniem.</p>
</blockquote>
<h3 data-path-to-node="17">Po cholerę to komu?</h3>
<p data-path-to-node="18">Kiedy zadaję sobie pytanie: <i data-path-to-node="18" data-index-in-node="28">„Po co ja to właściwie robię?”</i>, odpowiedź jest jasna – nie dla pieniędzy. Robię to z głębokiej, wewnętrznej potrzeby artystycznej, którą czuję całym swoim ciałem i którą po prostu muszę urzeczywistnić. Ten projekt nie przyniesie mi osobistych, materialnych korzyści. Wręcz przeciwnie, wymaga ode mnie nakładu czasu i własnych środków.</p>
<p data-path-to-node="19">Cynik mógłby zapytać: <i data-path-to-node="19" data-index-in-node="22">„Po cholerę to komu? Ani z tego nikt nie będzie strzelał, ani to nikomu życia nie uratuje”</i>.</p>
<p data-path-to-node="20">Sztuka kolektywna, rzemiosło i spotkania przy wspólnym stole nie budują dróg ani nie naprawiają gospodarki w bezpośredni sposób. Rozumiem, że nie dla każdego takie działania mają sens. Ale głęboko wierzę – i wiem to dzięki Wam – że jest część społeczeństwa, dla której te projekty są absolutnie kluczowe.</p>
<p data-path-to-node="21">Wartością jest sam proces. To, że się spotykamy. To, że potrafimy na chwilę zwolnić, pobyć ze sobą i utrwalić w tkaninie ulotny moment.</p>
<blockquote>
<p data-path-to-node="21">Pojedynczy kawałek materiału, który barwimy, może wydawać się kruchy i niewiele znaczący. Ale kiedy zszyjemy te wszystkie skrawki razem, zobaczymy, że jesteśmy jedną rzeką. Każdy z nas jest osobnym elementem, ale po połączeniu tworzymy tkankę społeczną, która żyje, płynie i omija napotkane przeszkody.</p>
</blockquote>
<p data-path-to-node="22">Rzeka nie tylko dostosowuje się do terenu – ona go rzeźbi. Kształtuje otoczenie, niesie ze sobą życiodajne siły, bez których nic wokół by nie urosło. I to właśnie my, ludzie, jesteśmy tą siłą. Jesteśmy zieloną tkanką, dzięki której świat może trwać.</p>
<p data-path-to-node="23">Bez tej zielonej tkanki, bez relacji, wspólnoty i wrażliwości, nie mógłby funkcjonować żaden system – i żaden polityk nie miałby kim zarządzać ani kogo dzielić.</p>
<p data-path-to-node="23"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone wp-image-4785 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/rzeka_w_tkaninie3.webp" alt="" width="1200" height="624" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/rzeka_w_tkaninie3.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/rzeka_w_tkaninie3-980x510.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/06/rzeka_w_tkaninie3-480x250.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /></p>
<h3 data-path-to-node="24">Porozmawiajmy</h3>
<p data-path-to-node="3">Nie musimy się we wszystkim zgadzać. Ciekawi mnie jednak, jak patrzysz na ten temat. Czy w świecie nastawionym na szybki zysk i ciągłą kalkulację widzisz wartość w projektach, których jedynym celem jest połączenie ludzi i utrwalenie ulotnego piękna natury?</p>
<p data-path-to-node="4">Zostawiam Cię z tymi przemyśleniami – mam nadzieję, że wzbudziłam Twój niepokój lub ochotę na sformułowanie własnego zdania w tej kwestii.</p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/06/01/rzeka-w-tkaninie/">Rzeka w tkaninie, czyli po co komu zielona tkanka</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podszytenatura.pl/2026/06/01/rzeka-w-tkaninie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sekrety wełny – od merynosów po niezwykłą moc lanoliny</title>
		<link>https://podszytenatura.pl/2026/05/27/sekrety-welny-moc-lanoliny/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=sekrety-welny-moc-lanoliny</link>
					<comments>https://podszytenatura.pl/2026/05/27/sekrety-welny-moc-lanoliny/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[podszytenatura]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 May 2026 09:51:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Opowieści o Włóknach]]></category>
		<category><![CDATA[Świat Zwierząt]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podszytenatura.pl/?p=4609</guid>

					<description><![CDATA[<p>Góry, zielone hale i pasące się owieczki – czy nie taki właśnie obraz staje nam przed oczami, gdy myślimy o pochodzeniu wełny? To najbardziej klasyczne skojarzenie, jednak świat naturalnych włókien zwierzęcych skrywa znacznie więcej tajemnic, a samo pojęcie wełny wykracza daleko poza tradycyjne owcze runo. Nie tylko owce – różnorodność ze świata natury Tymczasem wełna [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/05/27/sekrety-welny-moc-lanoliny/">Sekrety wełny – od merynosów po niezwykłą moc lanoliny</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p data-path-to-node="4">Góry, zielone hale i pasące się owieczki – czy nie taki właśnie obraz staje nam przed oczami, gdy myślimy o pochodzeniu wełny? To najbardziej klasyczne skojarzenie, jednak świat naturalnych włókien zwierzęcych skrywa znacznie więcej tajemnic, a samo pojęcie wełny wykracza daleko poza tradycyjne owcze runo.</p>
<h2 data-path-to-node="5">Nie tylko owce – różnorodność ze świata natury</h2>
<p data-path-to-node="6">Tymczasem wełna to nie tylko sierść owiec, lecz także lam, wielbłądów, królików oraz kóz. W kwestii parametrów użytkConcurrency rzemiosło uczy, że nawet owca owcy nie jest równa. Z owiec rasy merynos uzyskuje się wełnę wyjątkowo cienką, miękką i puszystą. Grubsze i bardziej sztywne włókna pochodzą natomiast od ras owiec długowełnistych oraz nizinnych.</p>
<p data-path-to-node="7">Różne są także metody pozyskiwania tego surowca. Owce się strzyże, wełnę wielbłądów i dzikich kóz zbiera się podczas linienia, a króliki się strzyże lub delikatnie czesze.</p>
<blockquote data-path-to-node="8">
<p data-path-to-node="8,0">Czy widzieliście kiedyś niezwykle puchaty sweter z bardzo długim włosiem? Jeśli był zrobiony z naturalnej wełny, to prawdopodobnie powstał z sierści królików angorskich. Wyczesywane ręcznie włosie angory może osiągać nawet 10 centymetrów długości, dając wyjątkowo szlachetną i delikatną przędzę.</p>
<p data-path-to-node="8,0"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-1847" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2022/10/krolik.webp" alt="" width="100" height="96" /></p>
</blockquote>
<h2 data-path-to-node="9">Nowoczesna funkcjonalność i niezwykłe właściwości</h2>
<p data-path-to-node="10">Współczesna, zaawansowana odzież sportowa i funkcyjna bardzo chętnie wraca do korzeni, nie mogąc obejść się bez dodatku naturalnej wełny. Podczas aktywności w chłodny, jesienny dzień dzięki unikalnym właściwościom takich ubrań ciało nie marznie i jednocześnie nie przegrzewa się.</p>
<p data-path-to-node="11">Wełna posiada doskonałe zdolności termoizolacyjne – mówiąc najprościej: skutecznie grzeje. Posiada jednak szereg innych, mniej znanych zalet:</p>
<ul data-path-to-node="12">
<li>
<p data-path-to-node="12,0,0">Naturalnie pochłania promieniowanie UV.</p>
</li>
<li>
<p data-path-to-node="12,1,0">Wykazuje świetne właściwości dźwiękochłonne.</p>
</li>
<li>
<p data-path-to-node="12,2,0">Cechuje się wysoką higroskopijnością, czyli zdolnością do pochłaniania wilgoci bez uczucia „mokrego materiału”.</p>
</li>
</ul>
<h3 data-path-to-node="13">Lanolina – naturalna tarcza ochronna</h3>
<p data-path-to-node="14">Za unikalne zachowanie wełny w kontakcie z wodą odpowiada lanolina. Ten naturalny wosk zwierzęcy wpływa na skuteczne izolowanie wilgoci, co w praktyce przekłada się na naturalną nieprzemakalność wełnianego ubioru. Lanolina nie rozpuszcza się w wodzie, za to potrafi wchłonąć jej dwukrotną ilość w stosunku do swojej własnej wagi.</p>
<p data-path-to-node="14"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone wp-image-4611 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/lanolina.webp" alt="" width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/lanolina.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/lanolina-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/lanolina-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /></p>
<p data-path-to-node="15">Czy to ta sama lanolina, którą tak chętnie stosuje się do produkcji maści oraz kremów? Dokładnie tak. Do wyrobów kosmetycznych produkowanych na jej bazie dodaje się ekstrakty roślinne, witaminy i roztwory leków. Lanolina doskonale wchłania się przez skórę i wykazuje wybitne właściwości pielęgnacyjne oraz ochronne. Wynika to głównie z faktu, że jej skład chemiczny jest niezwykle bliski strukturze warstwy lipidowej ludzkiej skóry.</p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/05/27/sekrety-welny-moc-lanoliny/">Sekrety wełny – od merynosów po niezwykłą moc lanoliny</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podszytenatura.pl/2026/05/27/sekrety-welny-moc-lanoliny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rośliny włókiennicze – len, konopie i zapomniane dziedzictwo pokrzyw</title>
		<link>https://podszytenatura.pl/2026/05/27/rosliny-wlokiennicze-len-konopie-pokrzywa/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rosliny-wlokiennicze-len-konopie-pokrzywa</link>
					<comments>https://podszytenatura.pl/2026/05/27/rosliny-wlokiennicze-len-konopie-pokrzywa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[podszytenatura]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 May 2026 09:11:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Opowieści o Włóknach]]></category>
		<category><![CDATA[Zioła i Rośliny]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podszytenatura.pl/?p=4594</guid>

					<description><![CDATA[<p>Rośliny włókiennicze od tysiącleci towarzyszą człowiekowi, tworząc fundament tradycyjnego rzemiosła. W naszym kraju najdłuższą i najbogatszą historię mają len oraz konopie – surowce o niezwykłych właściwościach, które dziś na nowo odkrywamy w duchu zrównoważonego życia i szacunku dla natury. Len – od neolitu do tradycji rzemiosła Tkaniny z lnu są hipoalergiczne, oddychające i posiadają doskonałe [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/05/27/rosliny-wlokiennicze-len-konopie-pokrzywa/">Rośliny włókiennicze – len, konopie i zapomniane dziedzictwo pokrzyw</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p data-path-to-node="4">Rośliny włókiennicze od tysiącleci towarzyszą człowiekowi, tworząc fundament tradycyjnego rzemiosła. W naszym kraju najdłuższą i najbogatszą historię mają len oraz konopie – surowce o niezwykłych właściwościach, które dziś na nowo odkrywamy w duchu zrównoważonego życia i szacunku dla natury.</p>
<h2 data-path-to-node="5">Len – od neolitu do tradycji rzemiosła</h2>
<p data-path-to-node="6">Tkaniny z lnu są hipoalergiczne, oddychające i posiadają doskonałe właściwości termoregulacyjne. Co ciekawe, w naturalny sposób chronią się przed rozwojem bakterii i grzybów.</p>
<blockquote data-path-to-node="7">
<p data-path-to-node="7,0">Tkanina lniana moczona w wodzie bardzo długo nie butwieje i nie gnije. Pewnie właśnie dlatego najstarsze zachowane ubranie ludzkie to suknia z Tarkhan, wykonana właśnie z lnu. Jej powstanie datuje się na okres 3400–3100 lat p.n.e. Jeszcze wcześniej, bo już w neolicie (około 7500 lat p.n.e.), używano włókien lnianych do zszywania skór lub jako wytrzymałego sznurka.</p>
</blockquote>
<p data-path-to-node="8">Len oryginalnie pochodzi z Bliskiego Wschodu i jest uprawiany od kilku tysięcy lat. Na całym świecie istnieje około 180 gatunków tej rośliny. W Polsce w stanie dzikim rośnie 6 z nich, a kilka innych wykorzystuje się w uprawach rolniczych. Z odmian przeznaczonych na przędzę największe znaczenie użytkowe ma len zwyczajny.</p>
<p data-path-to-node="8"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone wp-image-4605 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Fabryka.webp" alt="" width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Fabryka.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Fabryka-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Fabryka-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /></p>
<h3 data-path-to-node="9">Osobista podróż – wspomnienie z dawnej Łodzi</h3>
<p data-path-to-node="10">Polska ma bardzo długą tradycję tradycję uprawy lnu. Jeszcze w latach siedemdziesiątych XX wieku nasz kraj należał do światowej czołówki w jego produkcji, jednak przełom lat 80. i 90. ubiegłego wieku przyniósł gwałtowne załamanie rynku.</p>
<p data-path-to-node="11">Będąc dzieckiem, obserwowałam te zmiany na własne oczy. Co roku, wracając z wakacji, moi rodzice odwiedzali Łódź, która przed przemianami polityczno-gospodarczymi tętniła życiem jako niekwestionowane centrum przemysłu włókienniczego. Mama zawsze kupowała tam „porządny” materiał na sukienkę. Do dziś pamiętam długi rząd hal fabrycznych, miarowe stukoty maszyn, gwizdy, pokrzykiwania i charakterystyczny gwar, który kojarzył mi się z brzęczeniem pszczół w ulu. Gdy odwiedziłam Łódź lata później, już jako licealistka, wszystkie te hale stały opuszczone lub były stopniowo wyburzane.</p>
<p data-path-to-node="12">Choć miasto nadal silnie kojarzy się z modą i konfekcją, obecnie nie działa tam już ani jedna fabryka przetwarzająca ten surowiec. Len uprawiano i przetwarzano także w wielu innych regionach Polski. Dziś największym producentem lnu na świecie jest Kanada, a w naszej części Europy – Ukraina.</p>
<p data-path-to-node="12"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone wp-image-4607 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Len_nasiona.webp" alt="" width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Len_nasiona.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Len_nasiona-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Len_nasiona-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /></p>
<h3 data-path-to-node="13">Cykl natury: Od kwietniowego siewu do bielenia na łące</h3>
<p data-path-to-node="14">Len wysiewa się w kwietniu lub maju. To niezwykła roślina, której wszystkie części są w pełni wykorzystywane w przemyśle – jedynym odpadem produkcyjnym są pyły powstające podczas przerobu. Z nasion pozyskuje się olej, wytłoki trafiają do pasz, a krótkie włókna służą do produkcji papieru i płyt paździerzowych. Sama tkanina powstaje z długich włókien łodygi.</p>
<p data-path-to-node="15">Czy wiesz, że nazwa miesiąca <b data-path-to-node="15" data-index-in-node="29">„październik”</b> pochodzi bezpośrednio od paździerzy, czyli zdrewniałych części łodyg lnu? To właśnie w tym miesiącu przystępowano do międlenia lnu, który wcześniej przez kilka tygodni moczył się w wodzie. W długie, zimowe wieczory kobiety przędły nić, by następnie utkać sztywną, szarą tkaninę.</p>
<p data-path-to-node="16">Dopiero wiosną, przy stałej i słonecznej pogodzie, gotowe płótna rozkładano na zielonych łąkach. Leżąc na słońcu, tkaniny naturalnie bielały i miękły. Od momentu siewu do wyrobu gotowego materiału mijał bity rok. Dziś proces ten jest znacznie szybszy, ale urok dawnego rzemiosła pozostaje niezrównany.</p>
<h2 data-path-to-node="17">Konopie – powrót zapomnianej wytrzymałości</h2>
<p data-path-to-node="18">Podobne, niezwykle cenne właściwości wykazują tkaniny konopne, które absolutnie nie są nowoczesnym wynalazkiem. Współczesna technologia pozwoliła uzyskać delikatne, miękkie włókno konopne, choć dawniej kojarzone było ono głównie z surowym, bardzo grubym materiałem. Tę wytrzymałą tkaninę stosowano już w starożytnej Grecji i Egipcie do produkcji płócien żaglowych, lin, nici oraz mocnych worków.</p>
<p data-path-to-node="19">Sam proces pozyskiwania włókien z konopi jest pracochłonny, ale uprawa rośliny okazuje się prosta i niewymagająca specjalnych warunków glebowych. Konopie rosną szybciej niż len, są naturalnie odporne na choroby i szkodniki, dzięki czemu ich uprawa odbywa się bez użycia sztucznych środków chemicznych. Materiały konopne świetnie chłoną wilgoć, są antybakteryjne, antyalergiczne i w pełni biodegradowalne. Co ciekawe, tkaniny te szlachetnieją z czasem i stają się miększe po każdym kolejnym praniu.</p>
<h2 data-path-to-node="20">Dzika pokrzywa i orientalna ramia</h2>
<p data-path-to-node="21">A czy słyszeliście o tkaninie z pokrzyw? Choć w Polsce nie uprawia się obecnie pokrzywy na cele włókiennicze, dawniej powszechnie wyrabiano z niej codzienne ubrania, obrusy oraz domowe tekstylia. Na ziemiach polskich tkaniny pokrzywowe stanowiły kiedyś tanią, łatwo dostępną alternatywę dla lnu. Dziś, po latach zapomnienia, ręcznie tkane płótno z pokrzywy to prawdziwy, unikalny rarytas. Niedawno natknęłam się nawet na sklep internetowy z wyposażeniem historycznym, który oferuje takie rekonstrukcje.</p>
<p data-path-to-node="22">Bliską krewną naszej dzikiej rośliny jest <b data-path-to-node="22" data-index-in-node="42">ramia</b>, nazywana czasem chińską pokrzywą. Pozyskuje się ją z łodyg szczmiela białego, rośliny z tej samej rodziny botanicznej, rosnącej w Azji i Australii. Już 5 tysięcy lat temu w Chinach, Indiach czy Indonezji ramia służyła jako tańszy, ale równie piękny zamiennik jedwabiu.</p>
<p data-path-to-node="23">W dotyku ramia przypomina szlachetną mieszankę bawełny z lnem i łączy najlepsze cechy obu tych surowców. Jest jednak niezwykle wymagająca – błędy przy przetwarzaniu łatwo niszczą delikatne włókno, dlatego jej produkcja jest stosunkowo droga i mało popularna na masowym rynku. Największe doświadczenie w jej obróbce mają kraje, w których rośnie ona w stanie naturalnym. W Europie produkcja ramii na większą skalę nigdy się nie przyjęła. W dawnej Japonii z wyselekcjonowanych włókien ramii szyto szaty dla rodziny cesarskiej, doceniając nie tylko ich strukturę, ale też unikalne właściwości wspomagające gojenie się ran.</p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/05/27/rosliny-wlokiennicze-len-konopie-pokrzywa/">Rośliny włókiennicze – len, konopie i zapomniane dziedzictwo pokrzyw</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podszytenatura.pl/2026/05/27/rosliny-wlokiennicze-len-konopie-pokrzywa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dzika opowieść o pokrzywie. Od majowego naparu do baśniowej przędzy</title>
		<link>https://podszytenatura.pl/2026/05/26/dzika-opowiesc-o-pokrzywie-przedza/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=dzika-opowiesc-o-pokrzywie-przedza</link>
					<comments>https://podszytenatura.pl/2026/05/26/dzika-opowiesc-o-pokrzywie-przedza/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[podszytenatura]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 May 2026 14:15:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Botaniczna Alchemia]]></category>
		<category><![CDATA[Opowieści o Włóknach]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycja i Rzemiosło]]></category>
		<category><![CDATA[Z Życia Pracowni]]></category>
		<category><![CDATA[Zioła i Rośliny]]></category>
		<category><![CDATA[baśń o Elizie]]></category>
		<category><![CDATA[dzika przędza]]></category>
		<category><![CDATA[ekodruk]]></category>
		<category><![CDATA[ekoprint]]></category>
		<category><![CDATA[len dla ubogich]]></category>
		<category><![CDATA[naturalne barwienie]]></category>
		<category><![CDATA[papier akwarelowy]]></category>
		<category><![CDATA[pokrzywa]]></category>
		<category><![CDATA[rośliny barwierskie]]></category>
		<category><![CDATA[rzemiosło dawne]]></category>
		<category><![CDATA[symbolizm baśni]]></category>
		<category><![CDATA[zbieranie pokrzywy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podszytenatura.pl/?p=4478</guid>

					<description><![CDATA[<p>Maj ma w sobie szczególną siłę. To czas, kiedy przyroda nie tylko budzi się do życia, ale wręcz gwałtownie eksploduje zielenią, rosnąc najszybciej w całym roku. W tym bujnym wzroście kryje się pierwotna magia, którą nasi przodkowie odczuwali niezwykle intuicyjnie. Wszystkie dawne obrzędy – od słowiańskich Stado, przez Zielone Świątki, aż po późniejsze poszukiwanie kwiatu [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/05/26/dzika-opowiesc-o-pokrzywie-przedza/">Dzika opowieść o pokrzywie. Od majowego naparu do baśniowej przędzy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p data-path-to-node="5">Maj ma w sobie szczególną siłę. To czas, kiedy przyroda nie tylko budzi się do życia, ale wręcz gwałtownie eksploduje zielenią, rosnąc najszybciej w całym roku. W tym bujnym wzroście kryje się pierwotna magia, którą nasi przodkowie odczuwali niezwykle intuicyjnie. Wszystkie dawne obrzędy – od słowiańskich Stado, przez Zielone Świątki, aż po późniejsze poszukiwanie kwiatu paproci w noc świętojańską – nie wzięły się z odgórnych nakazów. Ludzie po prostu obserwowali potęgę natury i przenosili te obserwacje do swoich wierzeń oraz codziennego życia. Kolejne kultury jedynie adoptowały te święta, zmieniając ich nazwy, ale esencja pozostała niezmienna: szacunek dla momentu, w którym ziemia jest najbardziej płodna i żywa.</p>
<p data-path-to-node="5">W samym sercu tego majowego poruszenia rośnie roślina niezwykła, choć często traktowana jak pospolity chwast – pokrzywa. To właśnie teraz, w maju, jest najlepszy czas na jej zbieranie i suszenie z przeznaczeniem na napary oraz herbatki. Młode, soczyste liście, które jeszcze nie wydały kwiatów, kumulują w sobie całą życiową energię rośliny. Są skarbnicą żelaza, witamin i minerałów, które wspierają nasz organizm, oczyszczają go i wzmacniają.</p>
<p data-path-to-node="7">Jednak pokrzywa ma też drugie, znacznie bardziej tajemnicze i pracochłonne oblicze. Choć dziś zbieramy ją głównie do picia, przez wieki była jednym z najważniejszych surowców włókienniczych.</p>
<h3 data-path-to-node="8"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone wp-image-4603 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/trawa_dom.webp" alt="" width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/trawa_dom.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/trawa_dom-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/trawa_dom-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /></h3>
<h3 data-path-to-node="8">Pokrzywa jako dzika przędza</h3>
<p data-path-to-node="9">Kiedy patrzy się na zieloną, majową pokrzywę, trudno wyobrazić sobie, że można z niej utkać ubranie. I słusznie, ponieważ na przędzę zbiera się ją w zupełnie innym czasie. Najlepszy moment nadchodzi późną jesienią, po pierwszych przymrozkach, a nawet zimą. Łodygi muszą być już naturalnie obumarłe, wysuszone i zdrewniałe na pniu. Wtedy tkanki miękkie ulegają częściowemu rozkładowi, co ułatwia pozyskanie ukrytego wewnątrz włókna.</p>
<p data-path-to-node="10">W dawnych czasach pokrzywę nazywano „lnem dla ubogich”. Rosła wszędzie, była ogólnodostępna i nie wymagała zakładania upraw ani płacenia za ziemię. Praca z nią była jednak twardym rzemiosłem, wymagającym ogromnej cierpliwości i odporności na ból. Trzeba było ją ściąć, poddać procesowi roszenia lub moczenia, połamać, wyczesać i dopiero wtedy prząść. Choć uważa się, że włókno pokrzywowe bywa mniej trwałe i mniej wytrzymałe niż tradycyjny len, to historia pokazuje, jak wielkie miało znaczenie. Podczas wykopalisk archeologicznych na terenach Europy, w tym również na ziemiach polskich, badacze regularnie odkrywają fragmenty tkanin i sieci łownych wykonanych właśnie z pokrzywy. Najstarsze z nich pochodzą jeszcze z epoki brązu.</p>
<p data-path-to-node="11">Dziś ta wiedza powoli wraca, a to za sprawą pasjonatów, którzy z szacunkiem odtwarzają dawne techniki. Jedną z takich osób jest <a href="http://pracownianawsi.blogspot.com/2018/11/wokno-z-pokrzywy-od-rosliny-do-przedzy.html" target="_blank" rel="noopener">Ola z Pracowni Rzemiosł Dawnych</a>, która o dzikiej przędzy nie tylko wie wszystko, ale też uczy jej pozyskiwania i napisała na ten temat niezwykle wartościową książkę. Obserwowanie, jak z szorstkich, zimowych łodyg pod jej palcami powstaje delikatna nitka, pozwala dotknąć rzemiosła w jego najbardziej pierwotnej formie.</p>
<h3 data-path-to-node="12">Blizna po transformacji, czyli baśniowy trud</h3>
<h3 data-path-to-node="12"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone wp-image-4479 size-full" src="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Eliza_pokrzywa.webp" alt="" width="1200" height="628" srcset="https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Eliza_pokrzywa.webp 1200w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Eliza_pokrzywa-980x513.webp 980w, https://podszytenatura.pl/wp-content/uploads/2026/05/Eliza_pokrzywa-480x251.webp 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1200px, 100vw" /></h3>
<p data-path-to-node="13">Ten niezwykle trudny proces obróbki pokrzywy stał się fundamentem jednej z najpiękniejszych i najbardziej poruszających baśni – opowieści Hansa Christiana Andersena o Elizie i jej dwunastu braciach zaklętych w dzikie łabędzie. Aby odczynić urok, Eliza musiała gołymi rękami zbierać pokrzywy nocą, deptać je bosymi stopami, uprząść z nich nić i uszyć dwanaście koszul. Przez cały ten czas nie mogła wypowiedzieć ani jednego słowa, bo jej głos przyniósłby braciom śmierć.</p>
<p data-path-to-node="14">Ta baśń niesie ze sobą głęboki symbolizm. Pokazuje, że tworzenie czegoś pięknego i ocalającego często wymaga przejścia przez trud, ból i całkowite skupienie. W finale opowieści Eliza, prowadzona na stracenie pod zarzutem czarów, w ostatniej chwili rzuca koszule na przelatujące łabędzie. Bracia odzyskują ludzką postać, jednak dla najmłodszego z nich zabrakło czasu – Eliza nie zdążyła ukończyć jednego rękawa. W miejscu ramienia pozostało mu łabędzie skrzydło.</p>
<p data-path-to-node="15">W analizach literackich i mitologicznych to nieskończone dzieło jest nazywane „blizną po transformacji”. Przypomina nam, że głębokie, graniczne doświadczenia – a takim dla braci było bycie dzikim ptakiem, a dla Elizy bolesna praca w milczeniu – zawsze zostawiają w nas trwały ślad. Nie da się wrócić do punktu wyjścia w stu procentach takim samym. Najmłodszy brat na zawsze pozostał zawieszony pomiędzy światem ludzkim a dziką naturą, nosząc w sobie cząstkę ptasiej wolności i pamięć o magii.</p>
<h3 data-path-to-node="16">Szarość zamiast zieleni – lekcja pokory</h3>
<p data-path-to-node="17">Moje własne rzemieślnicze ścieżki również prowadzą mnie blisko pokrzywy, choć w zupełnie inny sposób. Zajmując się naturalnym barwieniem tkanin i ekoprintem, wielokrotnie brałam tę roślinę na warsztat. Mogłoby się wydawać, że roślina o tak intensywnym kolorze podaruje nam w kąpieli barwierskiej soczystą zieleń. Przyroda uczy jednak pokory i weryfikuje nasze oczekiwania.</p>
<p data-path-to-node="18">Chlorofil zawarty w pokrzywie jest barwnikiem niezwykle nietrwałym. Bardzo szybko ulega rozpadowi pod wpływem temperatury i światła. W tradycyjnym farbowaniu pokrzywa nie daje zieleni – zamiast niej otrzymujemy subtelne, stonowane odcienie beżu, zgniłej zieleni i szarości.</p>
<p data-path-to-node="19">Z kolei w technice ekoprintu, czyli botanicznego drukowania bezpośrednio z liści, pokrzywa potrafi zaskoczyć. Pozostawia na tkaninach i papierze piękne, niezwykle precyzyjne, graficzne odbicia swojego kształtu. Moje doświadczenia pokazują, że najładniejsze, najbardziej wyraziste ślady udaje się uzyskać na papierze akwarelowym. Odbicia te nie są zielone – przyjmują barwy szare, grafitowe i ziemiste, co tylko podkreśla ich dziki, pierwotny charakter.</p>
<p data-path-to-node="20">Natura nie daje nam prostych odpowiedzi i nie zawsze pozwala zamknąć się w schematach. Uczy nas uważności – zarówno wtedy, gdy zbieramy jej młode liście na majowy napar, gdy czekamy na zimowe mrozy, by pozyskać z niej włókno, jak i wtedy, gdy odciskamy jej kształt na papierze.</p>
<p data-path-to-node="21">Jeśli chcesz osobiście doświadczyć tej magii i sprawdzić, jakie ślady potrafią zostawić na tkaninach inne rośliny, serdecznie zapraszam Cię na <a href="https://podszytenatura.pl/warsztaty-ecoprintu/" target="_blank" rel="noopener">warsztaty ekoprintowe</a>. Choć nie przędziemy tam pokrzywy, to wspólnie dotykamy autentycznego, bliskiego naturze rzemiosła.</p>
<p>Artykuł <a href="https://podszytenatura.pl/2026/05/26/dzika-opowiesc-o-pokrzywie-przedza/">Dzika opowieść o pokrzywie. Od majowego naparu do baśniowej przędzy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://podszytenatura.pl">podszytenatura</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podszytenatura.pl/2026/05/26/dzika-opowiesc-o-pokrzywie-przedza/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
