W ostatnich dniach w przestrzeni publicznej znów zrobiło się głośno od dyskusji, które głęboko we mnie rezonują i – nie ukrywam – budzą wewnętrzny sprzeciw. Po raz kolejny, ustami polityków, próbuje się wartościować ludzką pracę. Pojawiają się pytania o to, które zawody są przydatne, a które nie, oraz czy artyści i twórcy to jedynie „darmozjady”, bez których społeczeństwo doskonale by się obeszło.
Dla mnie próby takiego dzielenia nas nie mają najmniejszego sensu. Każdy człowiek, każda profesja i każda unikalna wrażliwość są nam głęboko potrzebne. Nie ma zawodów lepszych i gorszych. Jeśli już miałabym szukać w tym wszystkim jakiegoś zagubionego elementu, wskazałabym na tych, którzy używają swoich zasięgów, by dzielić społeczeństwo, odczłowieczać je i budować własną popularność na antagonizmach.
Ta sytuacja obudziła we mnie ogromną potrzebę, by opowiedzieć Wam o czymś, co noszę w sercu od dłuższego czasu. O projekcie, który miał być odpowiedzią na potrzebę bycia razem, a który teraz, na przekór systemowym barierom, staje się rzeczywistością.
Projekt, który miał płynąć brzegiem Warty
Wszystko zaczęło się w listopadzie. To wtedy narodził się we mnie pomysł na kolektywny projekt społeczny, który miał połączyć mieszkańców mojej okolicy, a nawet sięgnąć nieco dalej, wzdłuż brzegów Warty. Nazwałam go „Rzeka w tkaninie”.
Założenie było niezwykle proste, a przez to – w moim odczuciu – piękne. Chciałam, abyśmy spotkali się na wspólnym spacerze nad rzeką, uważnie przyjrzeli się przyrodzie i zebrali rośliny. Potem, podczas wspólnych warsztatów, mieliśmy przenieść ich ślady na materiał za pomocą techniki ecoprintu. Taki jeden ekoprint nie byłby tylko estetycznym odbiciem liści – stałby się świadectwem, pamiątką konkretnego spotkania, zapisem danego czasu, miejsca i pory roku.
Chciałam stworzyć parę takich kawałków tkanin, a na koniec zszyć je wszystkie w jedną, nierozerwalną całość. Dla mnie, i mam nadzieję dla każdego odbiorcy, byłaby to rzeka w tkaninie. Rzeka myśli spotykających się ludzi, rzeka ludzkich historii opowiedzianych przy wspólnym stole, rzeka mijającego czasu i zmieniających się cykli przyrody.
Złożyłam wniosek o dofinansowanie tego projektu. Co ważne, te fundusze nie miały obejmować mojego wynagrodzenia za pracę – zależało mi jedynie na pokryciu kosztów materiałów i wynajmu przestrzeni, by udział dla każdego był całkowicie bezpłatny.
Wygrały jednak inne projekty.

Współtwórcy, czyli rzeka płynie dalej
Ta myśl jednak nie dawała mi spokoju. Wracała do mnie przy każdym spacerze, przy każdym dotknięciu materiału. Stwierdziłam, że nie mogę jej tak po prostu porzucić. Postanowiłam zrealizować ten projekt sama, z własnych funduszy, nawet jeśli na początku będzie musiał funkcjonować w nieco okrojonej wersji.
I tak, podczas ostatnich warsztatów, które prowadziłam, zrobiliśmy pierwszy krok. Oprócz tego, że każdy z uczestników stworzył, jak zawsze, swój własny ecoprint na pamiątkę, Poprosiłam Was o zrobienie czegoś dodatkowego. Wyłożyliśmy wspólnie jedną, długą rolkę materiału, używając wyłącznie żywych roślin zebranych dokładnie w tym danym momencie.
Gdy układaliście te liście i zwijaliśmy tkaninę, czułam, że ta rolka staje się czymś więcej niż sumą roślin. Stała się zapisem tamtego konkretnego popołudnia, odbiciem ówczesnej atmosfery, śmiechu i rozmów, które wybrzmiały w pracowni.
Dlaczego o tym piszę tak otwarcie? Ponieważ nie dostałam zewnętrznego dofinansowania, ten projekt tworzę z własnych środków. A moim jedynym źródłem utrzymania i finansowania działań artystycznych jest Wasza obecność na moich warsztatach. To oznacza, że zapisując się na zajęcia, kupując bilety i spędzając ze mną czas, stajecie się bezpośrednimi współfinansującymi „Rzekę w tkaninie”. Bez Was ten materiał pozostałby czysty. Brak tego „politycznego” wsparcia unaocznia coś niezwykle ważnego:
to nie żaden mityczny system tworzy strukturę i tkankę naszego świata, nie dzięki niemu coś „się dzieje”. Tworzy ją grupa ludzi. Całość składa się z takich części, z przenikających się społeczności. I w tym sensie ten projekt nawet nie mógłby być tworzony inaczej – to byłoby sprzeczne z jego założeniem.
Po cholerę to komu?
Kiedy zadaję sobie pytanie: „Po co ja to właściwie robię?”, odpowiedź jest jasna – nie dla pieniędzy. Robię to z głębokiej, wewnętrznej potrzeby artystycznej, którą czuję całym swoim ciałem i którą po prostu muszę urzeczywistnić. Ten projekt nie przyniesie mi osobistych, materialnych korzyści. Wręcz przeciwnie, wymaga ode mnie nakładu czasu i własnych środków.
Cynik mógłby zapytać: „Po cholerę to komu? Ani z tego nikt nie będzie strzelał, ani to nikomu życia nie uratuje”.
Sztuka kolektywna, rzemiosło i spotkania przy wspólnym stole nie budują dróg ani nie naprawiają gospodarki w bezpośredni sposób. Rozumiem, że nie dla każdego takie działania mają sens. Ale głęboko wierzę – i wiem to dzięki Wam – że jest część społeczeństwa, dla której te projekty są absolutnie kluczowe.
Wartością jest sam proces. To, że się spotykamy. To, że potrafimy na chwilę zwolnić, pobyć ze sobą i utrwalić w tkaninie ulotny moment.
Pojedynczy kawałek materiału, który barwimy, może wydawać się kruchy i niewiele znaczący. Ale kiedy zszyjemy te wszystkie skrawki razem, zobaczymy, że jesteśmy jedną rzeką. Każdy z nas jest osobnym elementem, ale po połączeniu tworzymy tkankę społeczną, która żyje, płynie i omija napotkane przeszkody.
Rzeka nie tylko dostosowuje się do terenu – ona go rzeźbi. Kształtuje otoczenie, niesie ze sobą życiodajne siły, bez których nic wokół by nie urosło. I to właśnie my, ludzie, jesteśmy tą siłą. Jesteśmy zieloną tkanką, dzięki której świat może trwać.
Bez tej zielonej tkanki, bez relacji, wspólnoty i wrażliwości, nie mógłby funkcjonować żaden system – i żaden polityk nie miałby kim zarządzać ani kogo dzielić.

Porozmawiajmy
Nie musimy się we wszystkim zgadzać. Ciekawi mnie jednak, jak patrzysz na ten temat. Czy w świecie nastawionym na szybki zysk i ciągłą kalkulację widzisz wartość w projektach, których jedynym celem jest połączenie ludzi i utrwalenie ulotnego piękna natury?
Zostawiam Cię z tymi przemyśleniami – mam nadzieję, że wzbudziłam Twój niepokój lub ochotę na sformułowanie własnego zdania w tej kwestii.





0 komentarzy